
MIELEC. Kosztowna winda.
Dodatkowe 20 tys. zł kosztowała podatników fuszerka, jakiej dopuścił się wykonawca budowy windy osobowo-towarowej przy Samorządowym Centrum Kultury w Mielcu.
– W trakcie wykonywania robót okazało się, że projektant jakby niedokładnie opisał same fundamenty – tłumaczył wiceprezydent Tadeusz Siemek. – Po odkrywce okazało się, że fundamenty są inne, niż było to zapisane w projekcie. A więc były przeróbki prawdopodobnie na etapie wykonawstwa. W związku z tym nastąpiła generalna przerwa w budowie windy. Następnie zostało to przeprojektowane i stąd kwota, którą musimy dopłacić – wyjaśnia.
Od inwestycji odcina się prezydent Daniel Kozdęba. Przypomina, że winda przy SCK była projektowana, kiedy on jeszcze nie był włodarzem miasta. Kto więc odpowiada za fuszerkę? – Trudno powiedzieć – mówi Siemek. – Projektant dysponował dokumentacją, której miał prawo zaufać. Gdyby chciał robić odkrywkę, musiałby zdemolować pół chodnika i wykonać trzymetrowe wykopy. Stąd bazował na dokumentach, jakie miał – dodał.
Na tym nie koniec słów krytyki pod adresem kosztującej ponad 300 tys. zł inwestycji. Podstawowy zarzut dotyczy faktu, że winda nie służy mieszkańcom, w tym osobom starszym i niepełnosprawnym, tylko transportowi rekwizytów, sprzętu i elementów scenerii.
pg



2 Responses to "Nie wiadomo, kto odpowiada za fuszerkę"