Stworzyli aplikację zapobiegającą wypadkom samochodowym

Drużyna, która stworzył niezwykły projekt to od lewej: Aleksander Ironside - 4 kl. Tech. Informatycznego, Mateusz Siwula - 4 kl. Tech. Elektronicznego, Artur Czernia - 3 kl. Tech. Informatycznego, Patryk Ciebień - 2 kl. Tech. Informatycznego. Fot. Artur Getler
Drużyna, która stworzył niezwykły projekt to od lewej: Aleksander Ironside – 4 kl. Tech. Informatycznego, Mateusz Siwula – 4 kl. Tech. Elektronicznego, Artur Czernia – 3 kl. Tech. Informatycznego, Patryk Ciebień – 2 kl. Tech. Informatycznego. Fot. Artur Getler

Młodzi programiści z Dębicy już w ten poniedziałek powalczą o to, by reprezentować Polskę w Seattle w światowym finale konkursu Microsoftu.

Auto naszpikowali czujnikami. Stworzyli specjalną aplikację na smartfon, która ma ostrzegać kierowcę przed niebezpieczeństwami. Wystartowali z projektem w konkursie Microsoftu i znaleźli się w najlepszej piątce programistów w Polsce. Teraz czterech uczniów z dębickiego „Kwiatka” ma szanse reprezentować nasz kraj w światowym finale.

Z innowacyjnym pomysłem systemu wspierającego bezpieczną jazdę samochodem wytarowało czterech uczniów z Zespołu Szkół im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Ich projekt zakwalifikował się do najlepszej piątki w kraju, a już w poniedziałek powalczy o to, by reprezentować Polskę na światowym finale konkursu w Seattle.

Prototyp już gotowy
Aleksander Ironside, Mateusz Siwula, Artur Czernia i Patryk Ciebień – uczniowie klas technikum elektronicznego i informatycznego – stworzyli aplikację (program) na smartfon i zamontowali w aucie system czujników. Wszystko po to, by wykrywać i ostrzegać przed niebezpieczeństwami na drodze. – Smartfon montujemy w uchwycie pod szybą wewnątrz samochodu. Aplikacja będzie odbierała i analizowała sygnały z czujników i będzie ostrzegała o niebezpieczeństwach – mówi Patryk Ciebień.

Uczniowie mają gotowy prototyp samochodu wyposażonego w czujniki. Swojego auta użyczył im ich nauczyciel. – Mam zaufanie do swoich uczniów, powierzyłem im swoje auto, a oni w pełni profesjonalnie je wyposażyli – mówi Marek Braun, nauczyciel z ZS im. E. Kwiatkowskiego, który nie tylko nadzorował projekt, ale i, jak śmieją się uczniowie, został też jego menedżerem. Koszty zakupu elektroniki potrzebnej do projektu pokryła dyrekcja szkoły.

Ultradźwięki i lasery
Jak działa innowacyjna aplikacja z Dębicy? Czujniki ultradźwiękowe będą „słyszeć” i wykrywać samochody znajdujące się w martwym polu lusterka. – Jeśli chcemy zmienić pas ruchu, a czujniki wykryją auto w „martwym punkcie” lusterka, aplikacja ostrzeże o tym kierowcę – tłumaczy Patryk Ciebień.

– Mamy też zainstalowany laserowy dalmierz, który będzie śledził odległość od poprzedzającego samochodu po to, byśmy w niego nie wjechali, np. w przypadku zaśnięcia – dodaje Mateusz Siwula.

Takie systemy są dziś montowane fabrycznie w nowych samochodach. Uczniowie z „Kwiatka” przygotowali prototyp systemu, który będzie można zamontować w starszych modelach. – To jest odpowiedź na potrzeby rynku. Można ten system zamontować w każdym samochodzie i będzie to działać – mówi Aleksander Ironside.

Bezpłatna aplikacja
Aby system czujników działał, wszystko łączy się bezprzewodowo ze smartfonem, który musi być wyposażony w aplikację. Jak szacują twórcy innowacji, wyposażenie samochodu w potrzebne czujniki i elektronikę to koszt około 1 tysiąca złotych. Sama aplikacja ma być bezpłatna.

Mózgiem całego sytemu jest smartfon zamocowany w uchwycie na szybie.
Mózgiem całego sytemu jest smartfon zamocowany w uchwycie na szybie.

Z sytemu będzie można korzystać także bez montażu czujników. Wystarczy smartfon z aplikacją, jednak wtedy jego działanie będzie ograniczone. – Sam smartfon będzie wykrywał przekraczanie linii na jezdni. Będzie to sygnalizowane dźwiękiem po to, by zapobiec niekontrolowanemu zjeżdżaniu z pasa np. gdy kierowca zaśnie – mówi  Artur Czernia. – Będzie też można korzystać z funkcji chmurowych i w razie wypadku smarfton automatycznie wezwie pomoc, łącząc się z numerem 112.

Aplikacja za pomocą kamery smarfona będzie analizować drogę przed autem i sprawdzać, czy nie przekracza ono linii wyznaczających krawędzie pasa ruchu. Ponadto sam program bez czujników będzie miał dostęp do danych zgromadzonych w tzw. chmurze. Chodzi o to, że informacje o niebezpiecznych zdarzeniach, które wykryje program u wszystkich użytkowników, mają być gromadzone w wirtualnej chmurze obliczeniowej. Ta na podstawie danych ze smartfonów użytkowników będzie wskazywała innym miejsca niebezpieczne i ostrzegała o nich.

Polski finał i szansa na więcej
Aleksander, Mateusz, Artur i Patryk już przygotowują się do poniedziałkowego wyjazdu do Warszawy, gdzie będą prezentować swój projekt w polskim finale konkursu. Cały konkurs jest prowadzony w języku angielskim, więc drużyna z „Kwiatka” oprócz wiedzy technicznej musi popisać się też umiejętnościami językowymi. Jeśli zwyciężą, pojadą reprezentować Polskę do Seattle na światowy finał konkursu. Niezależnie od wyniku konkursu uczniowie chcą nadal tworzyć i rozwijać projekt. Wyniki polskiego finału Imagine Cup poznamy w piątek. Aleksander, Artur, Mateusz i Patryk są dobrej myśli. Nawet jeśli nie wygrają finału, to samo dojście tak wysoko daje dużą szansę, że uzyskają wsparcie i finansowanie ze strony biznesu dla swojego projektu. My trzymamy kciuki!

Artur Getler

One Response to "Stworzyli aplikację zapobiegającą wypadkom samochodowym"

Leave a Reply

Your email address will not be published.