Po uchwaleniu przez Sejm ustawy dekomunizacyjnej usiłuje się w Polsce podgrzać spór o likwidację pomników wdzięczności Armii Radzieckiej. Niektóre media donoszą, że ludzie są podzieleni w sprawie demontażu pomników i zmiany nazwy ulic.
Jacy ludzie? Nieważne, grunt że są podzieleni. Z kolei „odpowiedzialni” politycy mówią z troską, że szkoda pieniędzy na taką operację, są ważniejsze sprawy do załatwienia. Jakie sprawy? Już tego nie mówią. A co bardziej fircykowaci dziennikarze piszą, że Czerwona Armia znowu tak źle nie zapisała się w pamięci lokalnych pnioków i krzoków, bo krasnoarmijcy przecież nie tylko wyżerali kury we wsi, gwałcili kobiety, nie tylko wysuszali butelki samogonu, bo w końcu wyzwolili naszą piękną Polskę spod hitlerowskiego jarzma i wprowadzili dobrą zmianę. Jaką zmianę? Już tego nie piszą ci dziennikarze, nie dopowiadają, że Iwan na naszej pięknej ziemi założył UB, wtrącał do więzień patriotów, wywoził ich na Sybir, filtrował w specjalnych obozach. Nie pisze, że w Polsce po tzw. wyzwoleniu stacjonowało najwięcej batalionów NKWD w tej części Europy, więcej nawet niż w sowieckiej części Niemiec. Ten nasz ironista nie pisze, że Iwan zabronił po wojnie świętować Konstytucję 3 maja, zlikwidował legalną opozycję, chciał zapędzić chłopów do kołchozów, wprowadził powszechny zamordyzm. Ten nasz światły dziennikarz nie pisze i tego, że Iwan tak podzielił Polaków, że ci za flaszkę wódki i pieniądze donosili na siebie. Synowie zdradzali ojców, podwładni oficerów, oficerowie innych oficerów. Ten nasz nowocześnie myślący dziennikarz nie pisze i tego, że Iwan na kilkadziesiąt lat został w Polsce w bazach wojskowych, stworzył nową „elitę”, która do dziś wie lepiej, jak powinno wyglądać życie ludu pracującego miast i wsi. I wreszcie, czego ten nasz europejski dziennikarz nie pisze, to tego, że Iwan wprowadził w naszym kraju system powszechnego strachu. Polacy stracili swoją dumę i honor, musieli się pogodzić z kolejną okupacją. I nawet dziś boją się być w pełni suwerenni. Bo Iwan jest ciągle w wielu z nas.
Redaktor Piotr Samolewicz



16 Responses to "Sowieckie pomniki i polskie strachy"