Na Hetmańskiej trzeba poprawić bezpieczeństwo

Miejsce, w którym bardzo często przebiegają przez jezdnię piesi, zamiast przechodzić przez pasy, widoczne na pierwszym planie. Fot. Wit Hadło
Miejsce, w którym bardzo często przebiegają przez jezdnię piesi, zamiast przechodzić przez pasy, widoczne na pierwszym planie. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Na jednej z głównych ulic miasta dochodzi do wielu niebezpiecznych sytuacji.

W sobotę doszło do tragicznego wypadku na ul. Hetmańskiej w Rzeszowie. Wkrótce zostanie przeprowadzona rekonstrukcja zdarzenia, sprawą zajmie się biegły, dlatego ostatecznie nie można dzisiaj powiedzieć, kto zawinił. Faktem jest, że zmarły mężczyzna nie przechodził przez pasy, co jest prawdziwą plagą na ul. Hetmańskiej, gdzie piesi notorycznie przechodzą lub przebiegają poza wyznaczonymi do tego miejscami.

Do wypadku doszło w sobotę o godzinie 14.15. – 40-letni mieszkaniec Rzeszowa, kierujący renaultem traffic, jadąc lewym pasem ruchu w kierunku ulicy Powstańców Warszawy, potrącił pieszego – informuje komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się od śledczych, że 92-letni rzeszowianin nie przechodził przez pasy, tylko wyszedł zza samochodów w miejscu, gdzie nie powinien tego robić. Dlatego też sprawa nie jest ewidentna i trudno obecnie mówić o winie kierowcy reanult, notabene bardzo znanego byłego rzeszowskiego sportowca. 40-latek nie usłyszał, przynajmniej na razie, zarzutów.

Piesi chodzą, jak chcą
Ulica Hetmańska, a przede wszystkim okolice przejścia dla pieszych przy sklepie Hetman, to miejsce, gdzie od wielu lat dochodzi do groźnych sytuacji. – Jeżdżę Hetmańską codziennie i przynajmniej kilka razy w tygodniu ktoś wybiega mi prze maskę samochodu, zamiast przechodzić przez przejście dla pieszych – mówi nam pan Hubert, mieszkaniec osiedla Pułaskiego. Podobnych głosów od naszych Czytelników na przestrzeni kilku lat w redakcji otrzymywaliśmy wiele. – Pół biedy, jeśli przebiegają młode osoby, bo zrobią to szybko. Kłopot w tym, że przy Hetmańskiej mieszka wiele starszych osób, które próbują przejść poza przejściem, a to już jest szalenie niebezpieczne – mówi pani Justyna.

Kierowcy też nie są bez winy
Drugi problem, na który zwracają nam uwagę, tyle że tym razem mieszkańcy ul. Hetmańskiej, to… kierowcy. – Jeżdżą za szybko, nie przepuszczają ludzi na przejściu. Mam 70 lat i ciężko mi chodzić. Często już jestem na pasach jedną nogą, ale żaden nie zahamuje, a nawet nie zwolni – mówi jedna z kobiet spotkanych przez nas w niedzielę przy ul. Hetmańskiej.

Zarówno kierowcy, jak i piesi, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni co do jednego – potrzebna jest poprawa bezpieczeństwa na tej ulicy. – Musi być tam widoczna policja drogowa – nie że sobie przejeżdżają, tylko niech staną o różnych godzinach, wręczą może kilka mandatów i niech wiedzą kierowcy oraz piesi, że nie można łamać bezkarnie przepisów – mówi nam jeden z kierowców.

Grzegorz Anton

10 Responses to "Na Hetmańskiej trzeba poprawić bezpieczeństwo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.