
PODKARPACIE. Łagodzenie kaszlu prowadzi do ignorowania objawów poważnych chorób płuc.
W reklamie lekarz/aktor przebrany za lekarza mówi: „Uwolnij się od kaszlu palacza!”, „Pacjenci stosujący nasz lek przestają uskarżać się na ataki kaszlu zarówno rano, jak i w ciągu dnia”. W ulotce zaś jest napisane „lek zmniejsza częstotliwość odruchu kaszlowego, działa ochronnie na błonę śluzową gardła, łagodzi suchość”.
Tymczasem kaszel to reakcja obronna organizmu. Pojawia się, gdy jesteśmy przeziębieni, znajdziemy się w zakurzonym pomieszczeniu lub się zakrztusimy. – U palaczy jest wynikiem drażnienia oskrzeli przez dym. Kaszel to sygnał do złożenia wizyty lekarzowi, by przebadać się pod kątem raka, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc lub astmy oskrzelowej, bo kaszel u palacza to objaw choroby – zgodnie mówili pulmunolodzy.
Ministerstwo staje na wysokości zadania
Resort zdrowia przyznaje, że jest już w posiadaniu ekspertyz towarzystw specjalistycznych i nadzoru krajowego, jeśli chodzi o syrop/pastylki na kaszel palacza, z którego wynika jednoznacznie, że „Kaszel palacza to mechanizm obronny organizmu przed zaleganiem różnych związków, ciał smolistych w organizmie palacza. Gdyby nie ten kaszel, mogłoby dojść do powikłań w efekcie zalegania flegmy, więc nie ma powodu, by go hamować. Kaszel może być też pierwszym objawem raka płuc. Jeśli zatem jakiś preparat hamuje kaszel, to opóźnia wizytę u lekarza i może wyłącznie szkodzić. Reklamowanie tego preparatu to wprowadzanie ludzi w błąd, szkodzenie im”.
Zadaniem Ministerstwa Zdrowia jest skuteczna ochrona obywateli. Resort zapowiada więc walkę z kłamstwem w przekazie medialnym i chce mieć do tego skuteczne narzędzia. Przewiduje np. prawo karania wysokimi mandatami, również po długim czasie od zaprzestania danej serii reklamy, podmiotów odpowiedzialnych za fałszywe treści przekazywane w mediach. Firma farmaceutyczna będzie mogła dopiero później dochodzić swoich praw przed sądem jeżeli uzna, że treść reklamy zawierała jednak treści prawdziwe.
Można jednak wątpić, by do tego dochodziło, jeśli spojrzymy, jak fałszywe, a wręcz urągające podstawom sztuki medycznej, są treści niektórych reklam.
Resort planuje też ograniczenie sprzedaży pozaaptecznej. Zarówno asortymentowo jak i pod względem wielkości opakowań leków. – Obrót pozaapteczny pozwala na osiągnięcie doraźnych efektów, a do tego wystarczą maksymalnie 2-4 tabletki w opakowaniu i raczej w mniejszych dawkach – uważają w resorcie.
Anna Moraniec



One Response to "„Cudowne” pastylki, które szkodzą, a nie leczą"