
PODKARPACIE. Ministerstwo nie ma planów budowy płotu wzdłuż naszej granicy z Ukrainą.
Sekretarz stanu w MSWiA, Jakub Skiba, na pytanie posła Sylwestra Chruszcza (Kukiz ’15) w sprawie zabezpieczeń na granicy wschodniej przed nielegalnymi imigrantami odpowiedział, jak poinformowała PAP, że wszystko jest pod kontrolą. Okazuje się, że może być to tylko część prawdy.
Zdaniem J. Skiby, system ochrony naszej granicy z Ukrainą jest skuteczny i dostosowany do zagrożeń, nie ma zatem potrzeby, a co za tym idzie planów budowy płotu wzdłuż granicy, co jakiś czas temu proponował dr Andrzej Zapałowski z Przemyśla. W istocie, wbrew wcześniejszym obawom, wiosna nie przyniosła z sobą „fali” imigrantów. Na jej pojawienie się nie wskazują też prognozy. Mimo to MSWiA przyznaje, że na granicy przewidziane są wieże obserwacyjne oraz patrolowanie jej przez bezzałogowe statki powietrzne, popularnie zwane dronami.
Wieże na podkarpackiej granicy z Ukrainą na razie są trzy. – Jedna znajduje się w Starzawie, druga w Rożubowicach koło Hermanowic, a trzecia w Horyńcu-Zdroju – wyjaśnia mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowa Bieszczadzkiego Oddziału SG. Docelowo na granicy mają stanąć jeszcze 4 wieże. Systemy optoelektroniczne, w jakie wyposażone są wieże, pozwalają na obserwację dużego terenu, zapis obrazów i przesyłanie ich do centrów, gdzie są analizowane na bieżąco.
Kolejnym elementem dokładnego obserwowania granicy są, a raczej miały być, drony. Miały być, bo zdaje się, że nic z tego nie będzie. – Testy prowadzone z użyciem czterech zestawów dronów, jakimi dysponuje SG, nie wykazały ich efektywności na takim poziomie, by dowództwo SG rozważało powiększanie liczby zestawów – tłumaczy rzecznik prasowa Komendy Głównej SG, st. chor. Agnieszka Golias. Co to tak naprawdę znaczy, dowiemy się wkrótce, bo zgodnie z procedurą zadaliśmy pani rzecznik pytania mailem. Wygląda jednak na to, że przynajmniej częściowo nasze nieoficjalne informacje o tym, że drony miały być rzekomo uszkodzone albo nie spełniły oczekiwań, potwierdzają się.
Zapytaliśmy także o nabyte nie tak dawno przez SG dwa motoszybowcowe, które mogą latać bardzo wysoko i być niesłyszalne z ziemi. To pozwala na obserwowanie granicy niezauważalnie dla ewentualnych imigrantów i „namierzenie” ich z powietrza bez ryzyka, że zaczną uciekać, jak na przykład przed śmigłowcem, i naziemny patrol ich zgubi. Jednak z naszych informacji nieoficjalnych wynika, że samoloty te są używane do patrolowania granicy w bardzo niewielkim stopniu. Dlaczego tak się dzieje, być może wyjaśni nam odpowiedź pani rzecznik KG SG.
Monika Kamińska



5 Responses to "Imigranci na celowniku wież obserwacyjnych i motoszybowców"