Mielec ucieka, Rzeszów goni

Piłkarze Stali Mielec nie mają ostatnio dobrej passy, ale nie powinni roztrwonić kilkupunktowej przewagi nad konkurencją do awansu. Fot. Bogdan Myśliwiec
Piłkarze Stali Mielec nie mają ostatnio dobrej passy, ale nie powinni roztrwonić kilkupunktowej przewagi nad konkurencją do awansu. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. Czy zadyszka lidera II ligi i wpadka prowadzącego w III lidze Motoru mogą skutkować poważniejszymi konsekwencjami?

Po weekendzie w II i III lidze, pora odpowiedzieć sobie na dwa zasadnicze pytania: 1. Czy lider z Mielca powinien z trwogą spoglądać za siebie?, 2. Czy rzeszowskie drużyny są jeszcze w stanie zagrozić Motorowi Lublin?

Zacznijmy od drugiej ligi, gdzie wiosną dzieją się rzeczy arcyciekawe. Oto bowiem Wisła Puławy nie umie wbić bramki broniącym się przed spadkiem Gryfowi Wejherowo i Legionovii. Natomiast najbardziej doświadczony Raków, z dziewięcioma zawodnikami z przeszłością w ekstraklasie, najpierw doznaje w Częstochowie upokorzenia (1-8 z GKS-em Tychy!), a kilka dni później wraca na tarczy z Bytomia. Za nędzne wyniki zapłacił posadą Przemysław Cecherz – od poniedziałku trenerem „Medalików” został Marek Papszun. Stali Mielec też nie wiedzie się ostatnio najlepiej. Po porażce w Legionowie przytrafiła się druga, z Kotwicą Kołobrzeg. Przykra o tyle, że kończąca niesamowitą serię trzynastu kolejnych meczów bez przegranej na własnym boisku. – Poziom ligi szalenie się wyrównał. Gryf, Legionovia, Polonia czy Nadwiślan w zimie przewietrzyły szatnie i dziś są to zupełnie inne drużyny. Dużo mocniejsze – zauważa trener Tomasz Tułacz, mielczanin pracujący z piłkarzami Puszczy Niepołomice.

Walkower w idealnym momencie
Trafił w sedno, spójrzmy bowiem na tabelę 2016 roku: 1. GKS Tychy (15 punktów), 2. Błękitni Stargard i Kotwica (po 14), 4. Puszcza i Nadwiślan Góra (po 13), 6. Znicz Pruszków (12), 7. Stal Mielec i Gryf (po 11), 9. Legionovia Legionowo, Siarka Tarnobrzeg i Radomiak (po 10), 12. Polonia Bytom (9), 13. ROW Rybnik i Olimpia Zambrów (po 8), 15. Raków (7), 16. Wisła (6), 17. Stal Stalowa Wola (2).

– To co powiem otrze się o banał, ale dziś w drugiej lidze naprawdę nie ma słabych drużyn. Czasy, w których piłkarze Concordii Elbląg wychodzili na murawę prosto z autokaru, po przejechaniu 500 kilometrów, odeszły bezpowrotnie. Wtedy na półmetku wiele klubów odpuszczało, teraz walczą jak lwy. Efekt jest taki, że na osiem kolejek przed końcem równo połowa ligi nie może być pewna utrzymania – podkreśla Tułacz.

Mieleckie strzelby nie wystrzeliły właśnie w spotkaniach z przeciwnikami środka tabeli bądź takimi, które bronią się przed spadkiem. Tułacz uspokaja jednak sympatyków Stali. – Biało-niebieskich przytkało w najlepszym momencie. W ten weekend dostaną trzy punkty walkowerem za mecz z Okocimskim, odpoczną i ochłoną. Spojrzą na wszystko z dystansem. Gdy wrócą na boiska będą mieć 55 punktów. Takiej przewagi siedem kolejek przed końcem praktycznie nie da się roztrwonić. Mielczanie są jedną nogą na zapleczu ekstraklasy, z czego strasznie się cieszę.

Szukanie team spirit
Trener Puszczy doskonale zna gorzki smak rozczarowania. Kilka lat temu prowadzona przez niego Siarka znajdowała się na autostradzie prowadzącej ku I lidze, ale roztrzaskała się na ostatniej prostej. – Osiem kolejek przed końcem mieliśmy 9 punktów przewagi, jednak przegraliśmy u siebie z Wigrami, a na finiszu z Pogonią w Siedlcach i to te drużyny awansowały. Ale nie da się porównać tamtej sytuacji z tą, której doświadcza Stal Mielec. Nam plany pokrzyżowała kontuzja młodzieżowca Konrada Stępnia, poza tym trafiliśmy na niesamowitą serię suwalskiego klubu. Wigry wygrały siedem ostatnich spotkań! – przypomina Tułacz. Doświadczonego szkoleniowca pytamy o kuchnię, czyli o to, w jaki sposób pracuje się z drużyną, która widzi, że jej kapitał zaczyna się kurczyć. – Stosuje się wówczas różne środki. Robi się wszystko, aby ściągnąć z zawodników presję. To budowanie tzw. team spirit. Tylko że nie zawsze się to udaje – tłumaczy mielczanin.

Kolejne pytanie: lepiej uciekać czy gonić? Bo po niespodziewanym remisie Motoru z Sokołem Sieniawa w Stali Rzeszów i Resovii raz jeszcze odżyły nadzieje. Przewaga lidera trzeciej ligi stopniała bowiem do 7 punktów, a do zakończenia rywalizacji pozostało jeszcze 10 kolejek. Wystarczająco dużo, żeby znów spróbować pokrzyżować Motorowi szyki? – Lider nie ma specjalnie trudnego terminarza, choć czekają go jeszcze derby Lublina i starcia z rewelacyjnie spisującą się Polonią oraz Orlętami na wyjeździe. Pięknie byłoby, aby o tytule zadecydował ostatni mecz z Resovią na Arenie Lublin. Wiele zależy jednak od postawy rzeszowskich drużyn, które za często gubią punkty z przeciętniakami – podkreśla Tułacz.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.