„Pasiaki” przełamały fatum (ZDJĘCIA)

Resovia przełamała lubelskie fatum, choć zwycięstwo łatwo nie przyszło. Jedynego gola strzelił widoczny na zdjęciu Bartłomiej Buczek. Fot. Wit Hadło
Resovia przełamała lubelskie fatum, choć zwycięstwo łatwo nie przyszło. Jedynego gola strzelił widoczny na zdjęciu Bartłomiej Buczek. Fot. Wit Hadło

III LIGA. Walczący o utrzymanie goście przyjechali po remis. Plany pokrzyżował im Bartłomiej Buczek.

Zegar wskazywał 67 minutę, gdy Radosław Adamski pociągnął po skrzydle, dograł w pole karne do Bartłomieja Buczka, a ten z bliska wpakował piłkę do siatki. W taki sposób padła bramka dająca pierwsze od lat zwycięstwo Resovii nad najstarszym klubem Lublina.

– Podanie Radka było takie, że palce lizać. Nie mogłem spudłować! – uśmiechał się po spotkaniu Bartłomiej Buczek, który zdobył dla „pasiaków” już trzy bramki. Pozyskany z Karpat Krosno napastnik podkreślał jednak, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. – Wiedzieliśmy, że Lublinianka to doświadczony, wymagający przeciwnik. Mecz długo się nam nie układał, do przerwy było 0-0, ale w szatni zachowaliśmy spokój. Mówiliśmy sobie, że gramy dobre zawody tylko potrzebujemy tej jednej akcji. W końcu postawiliśmy kropkę nad „i” – tłumaczył.

Z wysokości trybun gra rzeszowian w I połowie wyglądała nieco inaczej. Do dziennikarskiego notesu trafiły raptem dwie akcje: strzał z daleka Dawida Kaszy i „główka” Buczka po świetnym dośrodkowaniu Piotra Szkolnika. Za każdym razem piłka szybowała jednak daleko od bramki. Lublinianka ograniczała się do defensywy, ale mogła się podobać, bo nie wybijała piłki na oślep. Z kreowaniem sytuacji był jednak kłopot.

Resoviacy przycisnęli po przerwie. Sygnałem do ataku był kąśliwy strzał Dawida Pałys-Rydzika z narożnika pola karnego, po którym bramkarz wybił piłkę na róg. Za moment, po dośrodkowaniu, w powietrze pofrunął Mirosław Baran. Uderzył futbolówkę głową i trafił w…stojącego na linii zawodnika gości. Chwilę później dwie wyborne okazje spartoliły małolaty: Michał Daniel i Pałys-Rydzik. Aż skrzydłem pognał „Adams”…

– Lublinianka bardzo dobrze się broniła. Ciężko było się przedrzeć przez te zasieki, ale zostaliśmy nagrodzeni za cierpliwość – chwalił swoich podopiecznych trener Szymon Szydełko. Równie mocno zadowolony z tego, jak piłkarze wytrzymali trudy pojedynku. – Ostatnio graliśmy po kostki w błocie – przypominał. – Cieszy mnie zaangażowanie. Bardzo szybko odbieraliśmy piłkę i długo się przy niej utrzymywaliśmy. Pokazaliśmy się w ataku pozycyjnym, co nigdy nie jest łatwe.

Marek Sadowski, szkoleniowiec Lublinianki, nie ukrywał, że jego drużyna przyjechała do Rzeszowa po remis. – Niewykluczone, że plan by wypalił. Niestety, chwila nieuwagi obrońców sprawiła, że straciliśmy gola. Zapłaciliśmy za mecz z Lewartem, fizycznie odstawaliśmy bowiem od gospodarzy. Przegraliśmy prawie wszystkie pojedynki jeden na jednego – zwracał uwagę opiekun zespołu, który ostatnio był prawdziwym przekleństwem Resovii (cztery remisy i porażka „pasiaków”).

Rzeszowianie powinni wygrać wyżej. Już przy stanie 1-0 pojedynki z lubelskim bramkarzem przegrali Pałys-Rydzik i Dawid Bieniasz.

RESOVIA 1
LUBLINIANKA 0
(0-0)
1-0 Buczek (67.)
RESOVIA
: Pietryka – Adamski, Żmuda, Baran, Szkolnik, Kasza (84. Kmiotek), Domoń, Kaliniec, Pałys-Rydzik (89. Gwóźdź), Daniel (70. Bieniasz) – Buczek (90. Natkaniec).
LUBLINIANKA: Żuber – Wołos, Kosiarczyk, Mazurek, Świech, Kaganek, Sobiech, Czułowski (71. Skoczylas), Gutek (70. Sadowski), Wróbel (42. Buzała) – Majewski (76. Banachiewicz).
Sędziował: Piotr Bujak (Zamość). Żółte kartki: Bieniasz – Buzała. Widzów: 300.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=180347]

Leave a Reply

Your email address will not be published.