
MIELEC. Jeszcze zanim ruszył program, narzekano na ciasnotę w MOPS.
Realizacją programu „Rodzina 500+” w Mielcu zajmuje się Dział Świadczeń Rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Sęk w tym, że urzędnicy, jeszcze zanim ruszył sztandarowy projekt rządu, narzekali na panującą w MOPS ciasnotę. Nie trudno sobie więc wyobrazić, co się tam dzieje teraz. Problem mogło rozwiązać przejęcie przez ośrodek obiektu przy ul. Żeromskiego. Nie zgodziła się na to jednak Rada Miasta.
– Idąc za głosem mieszkańców poprosiliśmy radnych o to, żeby stworzyć odpowiedni punkt, w którym będziemy mogli obsłużyć petentów w ramach programu „Rodzina 500+” – relacjonuje prezydent Daniel Kozdęba. – Mamy taki obiekt. Znajduje się on tuż przy siedzibie magistratu. Jego gospodarzem jest Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych. Prosiliśmy o to, żeby ten budynek mógł być zaadaptować pod potrzeby pracowników MOPS. Radni jednak na ostatniej sesji nie wyrazili na to zgody. Nie kryję, że byłem tym bardzo zaskoczony.
– Proszę zauważyć, że większość w Radzie Miejskiej stanowią przedstawiciele PiS, a przecież program „Rodzina 500+” jest sztandarowym projektem tej właśnie partii – zauważa prezydent. – Mało tego, nie tak dawna radna PiS, pani Barbara Tutro, mówiła o zagęszczeniu pracowników w MOPS. Jak się to wszystko ma do odmowy przejęcia budynku MZBM pod potrzeby programu „Rodzina 500+”? Przyznam szczerze, że tego nie rozumiem – dodaje.
Szacuje się, że na terenie Mielca z rządowego wsparcia, które daje rodzicom możliwość otrzymania 500 zł co miesiąc na drugie i kolejne dziecko niezależnie od statusu majątkowego, skorzysta ok. 3 tys. mieleckich rodzin, do których trafi w sumie ok. 17 mln zł. Do obsługi programu zatrudniono cztery osoby, choć rządowe dyrektywy mówiły o siedmiu.
Paweł Galek


