Rasistowska paranoja w Rzeszowie

Grzegorz AntonOd kilku dni niektóre media podkarpackie kreują na siłę rzeczywistość, twierdząc, że w Rzeszowie doszło do niebywałego skandalu na tle rasistowskim. Otóż młody Portugalczyk miał zostać zaatakowany w hotelu przez niesłychanego rasistę i jednocześnie żołnierza z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich – weterana wojennego.

Tyle, że jeden z portali pisze, że w prokuraturze twierdzą, iż Portugalczyk nie zna polskiego, więc już tu zachodzi pytanie, jak niby miał poczuć, że został obrażony w jakikolwiek sposób? Portugalczyk podobno twierdzi, że nikt go nie pobił. Właściciel hotelu na tym samym portalu twierdzi, że Portugalczyk nawet nie wie, czy do tej drobnej sprzeczki doszło ze wspomnianym żołnierzem. Czytam, że miasto ma wyciągnąć konsekwencje, że wszyscy w ratuszu są oburzeni, sprawą zainteresowała się m.in. Ambasada Portugalii w Polsce i media portugalskie. Z relacji opiekuna Portugalczyków wynika, że Portugalczycy byli zaczepiani na ulicach Rzeszowa. Media donoszą, że wyzwano ich w sklepach i galeriach, a na ulicach trąbili na nich kierowcy. Gdy takie informacje czyta ktoś, kto nie mieszka w Rzeszowie, pomyśli, że połowa mieszkańców stolicy Podkarpacia sympatyzuje z Ku Klux Klanem, a druga połowa z niemieckimi nazistami. Z tych relacji wyłania się obraz Rzeszowa podobny do tego, który znamy z Niemiec lat 30. XX wieku i sytuacji Żydów tam mieszkających. Kompletna paranoja, bo Rzeszów wcale taki nie jest.

W Rzeszowie studiuje wielu obcokrajowców. Setki razy widziałem liczne grupy Hindusów, Azjatów czy ciemnoskórych chodzących po ulicach miasta, galeriach, sklepach tych większych i tych mniejszych, i przenigdy nie widziałem żadnego zachowania, które świadczyłoby o dyskryminacji tych ludzi. Nikt ich nie wyzywał, kierowcy nie trąbili; co więcej, nikt na nich nie zwracał żadnej uwagi. Owszem, jakieś incydenty mogły się wydarzyć, ale te wydarzają się zarówno we Francji, Anglii, Stanach Zjednoczonych czy Australii.

Kreowanie na siłę skandalu rasistowskiego tak naprawdę szkodzi wizerunkowi miasta, wizerunkowi Polski i wreszcie szkodzi wizerunkowi zasłużonej jednostki wojskowej Podhalańczyków. Rozumiem, że pewne osoby kreujące ten skandal mają dość specyficzny sposób postrzegania świata, przeszłość taką, a nie inną, oraz klapki na oczach, ale nie rozumiem, po co inni bezmyślnie podchwytują takie bzdury i robią z Rzeszowa Berlin z czasów rządów Adolfa Hitlera. Czemu ma to służyć? Sam nie wiem.

Redaktor Grzegorz Anton

6 Responses to "Rasistowska paranoja w Rzeszowie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.