ŻUŻEL. NICE PLŻ. W zaległym meczu 5. kolejki, Stal Rzeszów pokonała Wandę Kraków 48-42.
– Spodziewałem się takiego wyniku, bo wiedziałem, że to będzie wyrównany mecz. Cieszymy się z wygranej, bo nasz tor rano wyglądał bardzo źle. Gdyby nie było słonecznie, to byłby problem z rozegraniem tego spotkania. Od rana suszyliśmy nawierzchnię w taki sposób, aby nadawała się do jazdy – mówił po meczu Janusz Ślączka, trener Stali.
Jeden Walasek to za mało
Krakowianie zrobili „Żurawiom” niemałego psikusa i w czwartek przywieźli do Rzeszowa pozyskanego dzień wcześniej Grzegorza Walaska. Były zawodnik rzeszowskiej drużyny pokazał, że na torze przy ul. Hetmańskiej czuje się jak ryba w wodzie. Wprawdzie obecnie jest on daleki od swojej optymalnej formy, ale mimo tego i tak należał do czołowych zawodników Wandy. To właśnie jego pojedynki z Dawidem Lampartem w biegu 11. i 15. były ozdobą czwartkowego spotkania. Lampart po raz drugi z rzędu zdobył 13 punktów i poprowadził Stal do zwycięstwa. – W Bydgoszczy straciłem dwa punkty, w tym meczu także dwa, więc szkoda, bo mogłem mieć cztery więcej. Nie jest źle. Popełniłem mały błąd w 15. biegu i „Walas” mnie wyprzedził. On zresztą umie jeździć w Rzeszowie. Oby mi dalej szło tak jak teraz. Mam szybkie silniki, bardzo dobrych mechaników i sam czuję się dobrze. Mamy coraz więcej zawodów, więc będzie dużo jazdy. W piątek miałem startować w lidze duńskiej, ale mecz został odwołany. Przygotowujemy się teraz na niedzielne starcie w Daugavpils. Jedziemy powalczyć, pościgać się i zrobić dobre widowisko dla tamtejszej publiczności, która zawsze licznie zjawia się na stadionie – mówił po meczu Lampart. Zdecydowanie mniej rozmowy był Grzegorz Walasek, który jak ognia unikał dziennikarzy.
Wygrali dla Larsena
Z bardzo dobrej strony pokazał się również inny rzeszowski wychowanek, Maciej Kuciapa. Wprawdzie pierwszy bieg, podobnie jak jego partnerowi z pary, Scottowi Nichollsowi, mu nie wyszedł, ale później duet ten dwukrotnie przywoził do mety zwycięstwa 5-1. Bardzo dobre wrażenie pozostawił także po sobie Karol Baran, który jako pierwszy znalazł sposób na pokonanie Grzegorza Walaska. Niewiele dobrego da się za to powiedzieć o występie Nicklasa Porsinga. Duńczyk wprawdzie wygrał swój pierwszy bieg, ale później całkowicie pogubił się ze sprzętem i chyba czas już najwyższy pomyśleć o zastąpieniu go jego rodakiem, Rene Bachem. – Po trzecim biegu mówiłem Nicklasowi Porsingowi, aby coś zmienił, ale on twierdził, co innego. Jego silnik chyba nadaje się do serwisu, bo nie spisywał się najlepiej – oceniał występ Porsinga Janusz Ślączka. Wartym odnotowania jest również debiut w barwach Stali Patryka Wojdyły. Wprawdzie czwartkowy mecz pokazał, że przed nim jeszcze wiele pracy, ale w swoim debiucie zdołał zgromadzić on punkt i bonus.
Czwartkowe zwycięstwo rzeszowscy żużlowcy zadedykowali Keniemu Larsenowi (do prezentacji rzeszowianie wyszli w koszulkach z podobizną Larsena), który jeszcze w tamtym sezonie bronił barw klubu ze stolicy Podkarpacia. Duńczyk ciągle znajduje się w stanie śpiączki farmakologicznej, po ubiegłotygodniowym postrzale w głowę. – Chciałbym pozdrowić Kenniego Larsena i całą jego rodzinę. To bardzo dobry zawodnik i człowiek. Jest mi go ogromnie żal – mówił na pomeczowej konferencji prasowej wyraźnie wzruszony Ślączka.
Koniec Harrisa?
W ekipie Wandy, oprócz wspomnianego Walaska z bardzo dobrej strony pokazał się szybki na trasie Patrick Hougaard, a z czasem także Mateusz Szczepaniak. Nic dobrego nie da się za to powiedzieć o występie Chrisa Harrisa, który jak przystało na uczestnika cyklu Grand Prix wypadł wprost żenująco. – Mecz był wyrównany, drużyna rzeszowska walczyła do samego końca. Przede wszystkim naszym celem była rehabilitacja za słaby początek sezonu w naszym wykonaniu. Mimo tej porażki, ta rehabilitacja całkiem nam się udała. Po zdobyczy punktowej i stylu jazdy Grzegorza Walaska widać, że to będzie mocny punkt naszego zespołu. Oceniam go jak najbardziej pozytywnie – podsumował czwartkowe spotkanie Adam Weigel, trener Wandy.
STAL RZESZÓW – WANDA KRAKÓW 48-42
STAL: 9. Karol Baran 9+1 (0,2,3,1*,3), 10. Nicklas Porsing 4+1 (3,1*,0,d), 11. Maciej Kuciapa 11 (2,3,3,2,1), 12. Scott Nicholls 7+2 (0,2*,2*,2,1), 13. Dawid Lampart 13 (3,2,3,3,2), 14. Patryk Wojdyło 1+1 (1*,0,0), 15. Grzegorz Bassara 3 (2,1,0)
WANDA: 1. Mateusz Szczepaniak 8+1 (1*,0,2,3,2), 2. Chris Harris 4+1 (2,1,1*,-,0), 3. Grzegorz Walasek 11+2 (3,3,1*,1*,3), 4. Sam Masters 4 (1,1,2,0), 5. Patrick Hougaard 10 (2,3,u,2,3,0), 6. Eryk Budzyń 1 (0,0,1), 7. Michał Nowiński 4 (3,0,1)
NC: 65,09 s – Grzegorz Walasek (3. bieg). Sędziował Piotr Lis (Lublin). Widzów 3 tys.
mj
[print_gllr id=180924]




3 Responses to "Stal lepsza od Wandy z Walaskiem! (ZDJĘCIA)"