III LIGA. Jarosławianie nie przełamali fatalnej serii meczów ze Stalą, z którą w Rzeszowie nie wygrali już od 60 lat!
Piotr Cisek, bramkarz JKS-u Jarosław, nie zachował po raz 10. w tym sezonie czystego konta. Na przeszkodzie stanął mu Michał Lisańczuk, którego gol przesądził o sobotniej wygranej Stali Rzeszów nad drużyną z Jarosławia.
Mimo iż JKS to jedna z lepiej grających drużyn na wyjeździe (7 zwycięstw), w Rzeszowie na próżno było szukać ofensywnych atutów ekipy trenera Mariusz Sawy. Na dowód tego świadczą statystyki: JKS, a konkretnie Bartłomiej Raba, pierwszy celny strzał oddał dopiero po ponad godzinie gry! Co innego Stal. Ta od pierwszego gwizdka miała chrapkę na zwycięstwo, ale bardzo długo z jej przewagi nie wynikało nic groźnego. W pierwszej połowie szczęścia próbowali m.in. Sebastian Brocki, Łukasz Szczoczarz i Piotr Prędota, ale za każdym razem górą był bramkarz JKS-u. Skapitulował dopiero po przerwie, kiedy to źle wybrał róg bramki, w który się rzucił. Michał Lisańczuk posłał piłkę w zupełnie przeciwnym kierunku i miejscowi mogli się cieszyć ze zdobytej bramki.
– Przestrzegałem chłopaków, że JKS to zespół, który zaciekle walczy o każdą piłkę i to pokazał w Rzeszowie. Przy strzelonej bramce zadrżałem, bowiem już nieraz w tym sezonie prowadziliśmy 1-0, a potem to kończyło się różnie. Tym razem udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca, a jest ono tym bardziej cenniejsze, że odniesione w meczu z mocnym i poukładanym rywalem – mówił Marcin Wołowiec, trener biało-niebieskich.
Szczoczarz kąsał
Zaledwie 4 minuty po zdobyciu pierwszej bramki, Stal powinna prowadzić już 2-0. Bardzo aktywny w ten dzień Szczoczarz, kolejny raz pokazał, jak mocną stroną są bitego przez niego rzuty wolne. Tym razem do pełni szczęścia zabrakło dosłownie paru centymetrów, bowiem piłka trafiła w poprzeczkę. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem ponownie błysnął napastnik Stali, posyłając w kierunku długiego słupka efektownego „rogala”. Tym razem jednak na wysokości zadania stanął Cisek, który kapitalną interwencją sparował piłkę na rzut rożny.
– Może nie zagraliśmy rewelacyjnego meczu, ale pokazaliśmy się z niezłej strony. Wydawało się, że mecz jest na remis, bez wspaniałej gry obu zespołów. Przestrzegałem moich zawodników przed długimi piłkami na Prędotę, który przegrywa je potem za siebie. Niestety w ten sposób straciliśmy właśnie bramkę – ubolewał Mariusz Sawa, trener JKS-u, który ostatni raz wygrał ze Stalą w Rzeszowie 60 lat temu!
STAL Rzeszów 1
JKS 1909 Jarosław 0
(0-0)
1-0 Lisańczuk (57.)
STAL: Kaszuba – Suswam, Jędryas, Drelich, Maślany, Brocki (73. Szymański), Szeliga, Kanach, Lisańczuk (84. Zieliński), Prędota – Szczoczarz.
JKS: Cisek – Gliniak, Sobol, Sokolenko, Kuliga, Raba (84. Fedor), Krzysztoń, Kycko, Rop (71. Pawlak), Dziedzic – Surmiak (78. Jamrozik).
Sędziował Jakub Pych (Dębica). Żółte karki: Lisańczuk – Sokolenko. Widzów 400.
Marcin Jeżowski
[print_gllr id=180978]


