
ŻUŻEL. NICE PLŻ. W 2003 roku po raz ostatni wszystkie punkty dla Stali zdobyli jej wychowankowie.
Gdy Janusz Ślączka, trener Stali Rzeszów desygnował na mecz do Daugavpils skład w całości oparty na wychowankach, większość kibiców obstawiała wysoką porażkę w pojedynku z Lokomotivem. Tymczasem „sami swoi” spisali się nadspodziewanie dobrze i osiągnęli jeden z lepszych wyników w historii występów „Żurawi” na Łotwie.
Kiedyś jazda w barwach Stali zawodników, którzy uczyli się żużlowego rzemiosła na torze przy ul. Hetmańskiej, były na porządku dziennym. Później ta tradycja się zagubiła i doszło nawet do tego, że w składzie meczowym nie było żadnego wychowanka biało-niebieskich. Po raz ostatni wszystkie punkty dla Stali zdobyli jej wychowankowie w meczu sprzed 13 lat. Wówczas ówczesny Jasol Rzeszów pokonał przed własną publicznością Gwardię Warszawa 63-27, a o sile „Żurawi” stanowili wówczas Rafał Trojanowski (9+1), Rafał Wilk (9+1), Piotr Winiarz (12+3), Karol Baran (12), Maciej Kuciapa (12), Paweł Miesiąc (5+1) oraz Łukasz Golonka (4+2).
W minioną niedzielę historia zatoczyła koło i do Daugavpils pojechali prawdziwi „chłopcy ze Stali”, wsparci „gościem” z Lublina. Ze składu sprzed 13 lat, na Łotwie punktował Karol Baran i Maciej Kuciapa. Rzeszowianie, wśród których kolejny raz liderem był Dawid Lampart, uzbierali łącznie 37 punktów, a gdyby nie defekt na prowadzeniu Mateusz Rząsy i na punktowej pozycji Macieja Kuciapy, ten dorobek byłby jeszcze lepszy. – Skład naszej drużyny był taki, jak ustalił trener. To ja ustalam skład, a nie dziennikarze, ja za to odpowiadam. W czym cudzoziemcy są lepsi od miejscowych zawodników? Każdemu trzeba dać szansę i daliśmy je młodym zawodnikom. Czy zabrakło na torze walki? Nie zabrakło. Nasz junior prowadził w biegu, bardzo dobrze prezentował się póki nie zdefektował mu motocykl. Jeszcze raz powtarzam, to ja ustalam skład i decyduje kto i gdzie ma jechać – mówił po zawodach szkoleniowiec „Żurawi”.
mj


