
MEDYKA, BIESZCZADY. Turyście nielegalnie przekraczają granicę, by zrobić sobie fotki po drugiej stronie.
Choć Straż Graniczna z naszą pomocą przestrzega przed tym „od zawsze”, turyści nadal traktują słupy graniczne jak „misia na Krupówkach” albo inną miejscową atrakcję, z którą koniecznie trzeba się sfotografować. Tylko w niedzielę (1 maja) strażnicy graniczni mieli okazję interweniować wobec takich osób aż 6 razy.
W niedzielne przedpołudnie funkcjonariusze SG z Medyki wypatrzyli dzięki urządzeniom optometrycznym z wieży obserwacyjnej parę, która, kolokwialnie mówiąc, „kręciła się” przy granicy. Jak się okazało, para 24-latków przyznała się do nielegalnego przejścia na Ukrainę i powrotu do Polski tą samą drogą. Po co poszli? Zrobić sobie zdjęcia przy ukraińskim słupie granicznym! Oboje za to pragnienie zostali ukarani mandatami.
Podobne pragnienie miała kolejna para: 33-latka z Łodzi i jej 34-letni partner spod Kielc. Podczas zwiedzania Fortu Siedliska zapałali chęcią sfotografowania się po ukraińskiej stronie granicy. Ta przyjemność kosztowała ich 100 i 50 złotych za mandaty.
Na pouczeniu natomiast skończyło się w przypadku kolejnej pary. Młodzi ludzie przeszli nielegalnie granicę w okolicach góry Kińczyk Bukowski w Bieszczadach. Też po to, by mieć fotkę przy słupie granicznym naszych sąsiadów.
Wydawać by się mogło, że 50 czy 100 złotych mandatu to kwota warta tego, by na przykład na Facebooku błysnąć „egzotycznym” zdjęciem przy słupie granicznym. Pamiętać jednak należy, że funkcjonariusze graniczni naszych sąsiadów mogą dokonać zatrzymania osób, które nielegalnie przekroczyły granicę ich państwa. Po prostu mogą zamknąć do wyjaśnienia. A w dni weekendowe, wolne od pracy, świąteczne, na przedstawiciela Konsulatu RP być może będzie trzeba sobie troszkę poczekać. Dlatego apelujemy do turystów: granica to nie jest deptak, a słupy graniczne to nie turystyczna atrakcja.
emka



2 Responses to "Granica to nie deptak!"