
SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Krzysztof Ignaczak pożegnał się z Asseco Resovią. Grał w tym klubie długie 9 lat.
Gdy podpisywał kontrakt, Asseco Resovia żyła wspomnieniami o gigantach „podwójnej krótkiej”. Z libero Krzysztofem Ignaczakiem trzykrotnie cieszyła się ze złotych medali mistrzostw Polski, trzech tytułów wicemistrzowskich i drugiego miejsca w Lidze Mistrzów.
– 26 kwietnia po raz ostatni założyłem z dumą „Pasiaka”. Dzięki za 9 lat wspaniałych chwil. Dawaliście mi ogromne wsparcie i mam nadzieję, że swoją grą odwdzięczyłem się Wam i nie zawiodłem zaufania. Go Sovia! Teraz czas zastanowić się, co dalej – ogłosił Ignaczak na Instagramie. Klub odpowiedział, publikując komunikat na swojej stronie: „Igła, dziękujemy za wspólnie spędzone lata, pełne emocji i sukcesów. Za serce oddane naszej drużynie i to, że zawsze z dumą reprezentowałeś nasze barwy!”.
Asseco Resovia nie obroniła tytułu w kraju, nie zdobyła medalu Ligi Mistrzów, choć z trybun krakowskiej hali dopingowało ją niemal 15 tysięcy kibiców. Po średnim sezonie doszło w klubie do wietrzenia szatni. Ignaczak jest szóstym zawodnikiem, który pożegnał się z Rzeszowem. Asseco Resovia nie była zainteresowana przedłużeniem umowy ze swoim najbardziej doświadczonym, 38-letnim, siatkarzem.
Był symbolem drużyny napędzanej pieniędzmi Adama Górala. Wraz z pojawieniem się „Igły” w Asseco Resovii, w 2007 roku, rozpoczęło się pasmo sukcesów biało-czerwonej armady. Przez te 9 lat tylko raz rzeszowianie nie stawali na podium mistrzostw Polski. Dwukrotnie walczyli w turnieju finałowym LM, zdobyli też srebrne medale pucharu CEV.
Pochodzący z Wałbrzycha siatkarz wielokrotnie podkreślał nie tylko przywiązanie do resoviackich barw, ale razem z żoną Iwoną wychwalał Rzeszów. Nie było w tym kurtuazji, w stolicy Podkarpacia rodzina Ignaczaków znalazła drugi dom. Rok temu „Igła” wytatuował sobie wilka, symbol siatkarskiej (i koszykarskiej) Resovii. Motyw uzupełnił o feniksa powstającego z popiołów. – Tak odpornego na ból faceta jeszcze nie spotkałem – opowiadał nam twórca dzieła pokrywającego rękę siatkarza – Z uwagi na obowiązki Krzyśka, mieliśmy bardzo mało czasu, więc trzy dni po sesji, spotykaliśmy się na kolejnej. I tak kilka razy.
„Igła” słynął też z odwagi i spektakularnych akcji w defensywie. W swoich najlepszych latach bronił atomowe ataki rywali w taki sposób, że koledzy mogli wyprowadzać skuteczne kontry. Okazał się też medialną bestią. Stworzył kanał „Igłą szyte, czyli jak uszyć siatkówkę na miarę”, gdzie w zabawny sposób prezentował życie reprezentacji, pisuje felietony do „Przeglądu Sportowego” i nie stroni od żartów podczas wywiadów. Cięty język i dystans, tak charakterystyczny dla doświadczonych graczy, stał się jego znakiem firmowym.
– To był wyjątkowo ciężki mecz. Przeciwnik miał nóż na gardle – zagadnął „Igłę” dziennikarz.
– Myśmy noży nie wzięli. Zostały w domach – odparł siatkarz.
Spytany przez dziennikarkę portalu siatka.org czy kiedykolwiek milczy, tylko się uśmiechnął. – Zawsze gadam, nawet jeżeli robię to wyłącznie z samym sobą. Mam czterech suflerów w głowie, ale oni niekoniecznie dają mi dobre rady. Kiedyś powiedziałem, że najgorszą karą byłoby dla mnie umieszczenie na bezludnej wyspie, gdzie nie miałbym z kim porozmawiać, bo wtedy za partnera miałbym wyłącznie siebie, a to doprowadziłoby mnie do szaleństwa.
Co teraz będzie porabiał? Możliwe, że zakończy karierę, w końcu zamieścił wpis „The end” opatrzony komentarzem, iż koniec to zawsze początek czegoś nowego. Jednak fani Resovii nie wyobrażają sobie, by „Igła” ubierał koszulkę innego klubu. – Jeśli już musisz kończyć z grą, niech Resovia będzie Twoim ostatnim klubem. To byłoby zwieńczenie pięknej kariery – można przeczytać na forum. W wywiadzie dla sport.pl, kilkanaście miesięcy temu, mówił, że chciałby zostać przy siatkówce. Że ma uprawnienia do pracy z młodzieżą. – Na pewno będę prowadził jakąś firmę, biznes. Jako zawodnicy zarabiamy dobre pieniądze, ale nie takie, żeby po zakończonej karierze nie pracować. Mam nadzieję, że zasady ze sportu przeniesione na biznes się sprawdzą. Chcę zabezpieczyć rodzinę i podróżować. Dzięki siatkówce zwiedziłem cały świat. Poznałem różne kultury, dało mi to dystans do siebie i świata – mówił mistrz świata z 2014 roku.
Tomasz Szeliga


