Sprawa policyjnej strzelaniny nadal nierozwiązana

Samochód, którym uciekał 33-letni mężczyzna. Auto zostało trafione 27 pociskami. Fot. Paweł Bialic
Samochód, którym uciekał 33-letni mężczyzna. Auto zostało trafione 27 pociskami. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Śledztwo ciągnie się w ślimaczym tempie już 9 miesięcy, a jego zakończenie uzależnione jest od jednego badania.

Przez wiele miesięcy śledczy z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie czekali na wyniki badań dotyczące dopalaczy lub innych środków odurzających, które mogły znajdować się w organizmie zmarłego w ubiegłym roku po policyjnym pościgu 33-latka. Wyniki przyszły, ale okazały się… niejednoznaczne. – Wyniki badań nie odpowiadają na wszystkie nasze pytania. Dlatego zostaną zlecone kolejne badania, a śledztwo nadal pozostaje zawieszone – mówi Dorota Sokołowska-Mach, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.

Śledztwo dotyczy wydarzeń z lipca 2015 roku, kiedy 33-latek pojawił się w budynku komendy policji w Rzeszowie przy ul. Jagiellońskiej. Następnie zaczął uciekać przed policjantami. Pościg zakończył się strzelaniną, w sumie 27 policyjnych kul dosięgło samochód uciekającego mężczyzny. Następnie 33-latka przewieziono do szpitala, gdzie, według policjantów i personelu szpitala, był niesamowicie agresywny. Ostatecznie mężczyzna został zapięty w pasy na specjalnym łóżku, a chwilę później stracił przytomność. Lekarz podjął reanimację i kierowcy wróciła praca serca, ale wkrótce zmarł na OIOM-ie.

Policyjna akcja zgodna z przepisami prawa
Zachodziło podejrzenie, że 33-latek podczas pościgu znajdował się pod wpływem alkoholu i dopalaczy. Pierwsze badania dotyczące obecności alkoholu w organizmie zmarłego wykazały, że był trzeźwy. Podczas sekcji zwłok wyszło, że zmarły miał otarcia na głowie i ślady uderzeń pałką na nogach. Skąd takie obrażenia? Policjanci od początku twierdzili, ze musieli użyć m.in. pałki policyjnej, aby obezwładnić mężczyznę. Sekcja nie wykazała jednak, że uderzenia spowodowały jakiekolwiek obrażenia wewnętrzne. Funkcjonariusze biorący udział w akcji nie usłyszeli żadnych zarzutów, zostali przesłuchani w charakterze świadków i wiele wskazuje na to, że, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – podczas akcji zachowali się zgodnie zobowiązującymi przepisami.

Bez wyników śledztwo nie zostanie zakończone
Aby zakończyć śledztwo, prokuratorzy muszą znać przyczyny zgonu mężczyzny, a opinii od biegłego na ten temat nie usłyszą, dopóki nie otrzymają jednoznacznej odpowiedzi na pytania dotyczące tego, czy zmarły miał w swoim organizmie podczas ucieczki  dopalacze lub inne środki odurzające. Kolejne badania mogą trwać i trwać, a ostateczne wyniki tej niezwykle medialnej na Podkarpaciu sprawy poznamy zapewne najwcześniej za kilka tygodni.

Grzegorz Anton

13 Responses to "Sprawa policyjnej strzelaniny nadal nierozwiązana"

Leave a Reply

Your email address will not be published.