Leśnicy tłumaczą się z „rzezi drzew”

Wycinka w Zwierzyńcu ma potrwać do jesieni i obejmie ponad 600 drzew. Fot. Bogdan Myśliwiec
Wycinka w Zwierzyńcu ma potrwać do jesieni i obejmie ponad 600 drzew. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Mieszkańcy są zbulwersowani wycinką w lesie zwierzynieckim. 

W największym kompleksie leśnym w Tarnobrzegu, tzw. Zwierzyńcu, trwa wycinka drzew. Ci, którzy widzieli ją na własne oczy, są zbulwersowani usuwaniem zdrowych, starych i cennych gatunkowo drzew, i nawołują w sieci do obrony zielonych płuc miasta.

Widok powalonych 100-letnich dębów, brzóz i sosen zszokował wielu spacerowiczów, którzy w Zwierzyńcu szukają chwili wytchnienia od miejskiego zgiełku. To, co leśnicy nazywają zabiegami pielęgnacyjnymi, dla mieszkańców jest zwyczajną rzezią na lesie.

Przebudowa drzewostanu
– Oprócz emocji potrzebny jest zdrowy rozsądek – apeluje nadleśniczy Nadleśnictwa Nowa Dęba Kazimierz Kopeć. – Prowadzone obecnie w Zwierzyńcu prace to tzw. przebudowa drzewostanu. Polega ona na wyeliminowaniu starych drzew, które osiągnęły wiek rębności, drzew chorych, zaatakowanych przez pasożyty i gatunków niepożądanych, jak dąb czerwony, który stanowi ponad połowę pozyskanego w Zwierzyńcu drewna.

– Dąb czerwony to gatunek obcy i bardzo ekspansywny, w jego sąsiedztwie nie mogą rosnąć inne rośliny i drzewa. Był kiedyś wprowadzany, by produkować masę. W lesie, który ma spełniać wielofunkcyjną rolę, nie ma dla niego miejsca. Dąb ten nie jest na liście zagrażających, ale w ustawie o ochronie przyrody wymieniony jako gatunek obcy; powinniśmy go zastępować drzewami rodzimymi. I to właśnie zrobimy – zapewnia zastępca nadleśniczego Radosław Korzeniewicz.

Przyrodzie nie dzieje się krzywda
Leśnicy po gradzie krytyki, jaka w ostatnich dniach przewinęła się przez Internet, postanowili wytłumaczyć się z prowadzonej przez nadleśnictwo działalności na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Nie kryli także, że, według nich, niesprawiedliwie oceniono ich działania. Ich zdaniem, przyrodzie nie dzieje się krzywda.

Prace zakończą się w jesieni i obejmą wycięcie ponad 600 drzew. Nie pozostanie po nich puste miejsce, bo wiosną przyszłego roku leśnicy będą nasadzać nowe pokolenie drzew dobranych do warunków glebowych. Co więcej, nowe nasadzenia docenią grzybiarze, bo pojawi się więcej gatunków grzybów niż jest.

– Kilka lat temu pozyskiwaliśmy drewno na znacznie większej powierzchni, ale wówczas nikt nie protestował i nie wnosił uwag do planu gospodarki leśnej – mówi nadleśniczy Kazimierz Kopeć.

mrok

3 Responses to "Leśnicy tłumaczą się z „rzezi drzew”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.