
MIELEC. Wszystko wskazuje na to, że mielecki dworzec autobusowy w końcu zacznie skupiać wszystkich przewoźników funkcjonujących na terenie miasta i raz na zawsze swój żywot zakończą pseudoprzystanki, gdzie pasażerowie oczekują na busy w fatalnych warunkach.
– Proces lokalizowania przewoźników na dworcu już się rozpoczął – przekonuje prezydent Daniel Kozdęba. – Ale też nie może być tak, że wszyscy nagle tam wejdą. Każdy z nich musi najpierw złożyć wniosek do organizatora ruchu, którym jest albo pan marszałek, albo pan starosta. W każdym razie do nas zgłaszają się kolejni przewoźnicy i przenoszą się na dworzec. Widzimy, że oni tego chcą. Istotne jest tu jednak to, że stworzyliśmy im ku temu warunki. Ten dworzec rzeczywiście staje się już węzłem przesiadkowym – dodaje.
Bez względu na to, co się dzieje w kwestii dworca, od przyszłego roku wchodzą w życie nowe zasady, w myśl których organizatorem transportu w mieście będzie prezydent. Będzie on mógł wówczas wskazać przewoźnikom dworzec, jako miejsce przesiadkowe. Stracą oni wtedy możliwość korzystania z innych przystanków na terenie Mielca.
pg


