Do rady za kasę

Radny, który według ustaleń śledczych, dzięki przekupstwu miał dostać się do rady, nadal piastuje publiczne stanowisko i pobiera wysoką pensję, na którą zrzucają się podatnicy. Fot. Martyna Sokołowska
Radny, który według ustaleń śledczych, dzięki przekupstwu miał dostać się do rady, nadal piastuje publiczne stanowisko i pobiera wysoką pensję, na którą zrzucają się podatnicy. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK, BRZOZÓW. Mieszkańcy jednego z bloków mieli dostać drobne sumy, by głosowali na konkretnego kandydata.

– Zebrany materiał dowodowy jest wystarczający, aby głównemu podejrzanemu przedstawić zarzuty – tak o kontrowersyjnej sprawie korupcji wyborczej, do której miało dojść w Sanoku podczas ostatnich wyborów samorządowych, mówi prokurator Marcin Bobola, który prowadzi sprawę.

Sprawa dotyczy tzw. korupcji wyborczej, czyli udzielania korzyści majątkowych w zamian za oddanie głosów w wyborach w określony sposób. Jeden z czołowych samorządowców z Sanoka w wyborach do rady powiatu miał, według ustaleń śledczych, płacić wyborcom za głosy.

Zdecydowało kilka głosów
Śledztwo w tej sprawie jest na ostatniej prostej. Kilkanaście osób usłyszały już zarzuty. Podczas przesłuchań przyznały, że za oddanie głosu na wskazaną osobę dostały pieniądze. Chodzi o drobne kwoty – od 20 do 50 złotych. To mieszkańcy jednego z bloków w Sanoku. Mieli być dowożeni i odwożeni z lokali wyborczych. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Z ustaleń śledczych wynika, że proceder miał wpływ na wynik wyborów, bo podejrzany wszedł do rady powiatu przewagą kilku głosów nad kolejnym kandydatem.

Główny podejrzany, który, jak wynika ze słów prokuratora, pełni obecnie ważną funkcję w urzędzie miasta i radzie powiatu, zostanie przesłuchany w tym tygodniu. – Zaplanowane mamy ostatnie przesłuchania, ale już dzisiaj mogę powiedzieć, że zebrany materiał dowodowy wystarczająco obciąża podejrzanego, aby postawić mu zarzuty – powiedział nam Marcin Bobola.

W sprawie jest opóźnienie, ponieważ jeden ze świadków, według słów prokuratora, ma się uchylać od zeznań. – Nie odpowiada na wezwania. Jeśli nadal będzie je ignorował, zostanie doprowadzony na przesłuchania przez policję – mówi prokurator Bobola.

Oficjele milczą
Do tematu korupcji wyborczej, do której miało dojść w Sanoku, podczas ostatniej sesji rady powiatu wrócił radny Bogdan Struś. Zapytał zarząd i przewodniczącego rady powiatu o stanowisko w tej kontrowersyjnej sprawie. – Kładzie się cieniem na wizerunku wszystkich radnych. Uważam, że zarząd powiatu powinien zająć w tej sprawie jasne stanowisko, tak, aby nie było żadnych niedomówień i podejrzeń – uważa radny.

Roman Konieczny, starosta sanocki, nie chciał odnosić się do sprawy. – Dopóki nie ma oficjalnych rozstrzygnięć w sprawie, nie będę jej komentował – uciął podczas sesji.

Tematu nie podjął także Waldemar Och, przewodniczący rady powiatu. – Nie wpłynęły do nas żadne oficjalne zawiadomienia w tej sprawie z policji czy prokuratury – powiedział jedynie.

Śledztwo w sprawie korupcji wyborczej w Sanoku prowadzi Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Brzozowie. Wybory, mimo iż odbyły się z łamaniem prawa, są ważne.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Do rady za kasę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.