
REPREZENTACJA. W drodze do Arłamowa prezes PZPN zatrzymał się w Rzeszowie.
– Entuzjazm polskich kibiców jest wielki i bardzo dobrze. Nic tak piłkarza nie mobilizuje jak świadomość, że społeczeństwo liczy na niego. Z presją, oczekiwaniami trzeba umieć żyć – opowiadał na niedzielnym spotkaniu w Rzeszowie Zbigniew Boniek.
Udający się na zgrupowanie kadry prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej przyjął zaproszenie Mieczysława Golby, szefa podkarpackiego związku. Otrzymał od niego złotą odznakę Podkarpackiego ZPN, sam zrewanżował się koszulką reprezentacji z nr 10 i nazwiskiem Golba. Po wymianie uprzejmości i podziękowaniach m.in. za pół miliona zł dla naszych klubów, odbyła się krótka konferencja prasowa.
– Zanim zacznę odpowiadać na pytania, pozwólcie, że przywitam człowieka, który strzelił najważniejszą bramkę w historii polskiego futbolu. Czołem, Jasiu! – zwrócił się Boniek w stronę Jana Domarskiego. Prezes PZPN bardzo ciepło wypowiadał się o regionie, w którym się znalazł. – Podkarpacie nie jest najbogatszym województwem, ale może właśnie dzięki temu masa chłopaków spędza tutaj czas, uganiając się za piłką na podwórkach. Drzemie tu olbrzymi potencjał, świadczy o tym choćby działalność Akademii Młodych Orłów. Cieszy mnie, że Stal Mielec wraca do pierwszej ligi. Gdyby na Podkarpaciu była lepsza infrastruktura, może byśmy tu nawet zorganizowali jakieś mecze reprezentacji – ciągnął Boniek. Dziennikarze koniecznie chcieli poznać jego opinię na temat szans biało-czerwonych podczas Euro. – W Polsce jest zapotrzebowanie na sukces. Koniecznie chcemy wyjść z grupy, rozegrać więcej niż trzy mecze. Najlepiej jednak niczego nie deklarować. Jak uczy historia, największe zwycięstwa odnosiliśmy, gdy nie składaliśmy obietnic – przypominał mundiale z 1974 i 1982 roku.
Faworytem Bońka są Francuzi. – Jednak i nasza reprezentacja doczekała się świetnego pokolenia. Mamy napastnika światowej klasy, więc nie ma co żyć przeszłością. Rywali trzeba jednak szanować. Jeśli spojrzymy na ranking, to Polska jest na ostatnim miejscu w grupie – przestrzegał przed hurraoptymizmem.
Było też o szaleństwie, jaki w narodzie wzbudzają reprezentanci. – Arłamów wybraliśmy między innymi z tego powodu, żeby być blisko kibiców. Fani pomagają drużynie poczuć atmosferę wielkiego turnieju. Balon jest napompowany, ale jak możemy zabronić ludziom spoglądania z optymizmem na to, co robi reprezentacja – tłumaczył.
Szef PZPN nie dał się sprowokować.
– Ponoć raz w życiu zgolił pan wąsa. Może uczyni pan to ponownie, jeśli Polacy wyjdą z grupy? – padło z sali.
– Bądźmy poważni. Wąs zostanie na swoim miejscu.
Bońka poproszono, by wspomniał zmarłego niedawno Zygmunta Kuklę, legendarnego bramkarza Stali Mielec, z którym występował w reprezentacji. – Jego śmierć spadła na nas jak grom, choć wiedzieliśmy, że ma problemy zdrowotne. Zygmunt był człowiekiem drugiego planu. Małomównym i pracowitym. Takim pozostał do ostatnich dni.
Tomasz Szeliga



One Response to "Boniek: – Kibice pomagają drużynie poczuć atmosferę wielkiego turnieju"