Bandycki napad w lesie. Jedna z ofiar na granicy życia

Policja zatrzymała 38 bandytów, członków ulicznych gangów, nie mających nic wspólnego z kibicowaniem jakimkolwiek drużynom. Fot. Archiwum policji
Policja zatrzymała 38 bandytów, członków ulicznych gangów, nie mających nic wspólnego z kibicowaniem jakimkolwiek drużynom. Fot. Archiwum policji

STALOWA WOLA. Po co budować stadiony, gdy „gra” jest poza nimi. A gdzie prawo z paragrafami szykanującymi tylko najsłabszych?

38 zatrzymanych, połamane żebra, ręce i nogi. Jeden człowiek na granicy życia. Nie miał nawet szansy wyjść z busa. Tak wyglądają „zabawy” kibiców. Tym razem to nie była klasyczna kibicowska „ustawka”. To był zwykły napad i miejmy – w przypadku polskiego prawa wątpliwą – nadzieję, że ktoś za to przynajmniej trochę odsiedzi. A potem będziemy widzieć na trybunach: „Pozdrowienia dla więzienia”.

Kibice Stali jechali nad morze na mecz ich drugoligowej drużyny. Jechało kilka busów i jeden autobus. W lesie między Bydkami Skaryszewskimi i Modrzejowicami, drogę jednemu z busów zagrodzili ludzie. Niestety, ludzie.

To były godziny bardzo poranne. Za busem z kibicami co prawda jechał policyjny radiowóz, ale jego załoga mogła tylko wezwać posiłki, bowiem na drogę wyszło prawdopodobnie ponad stu rosłych młodych mężczyzn. Bus, w którym jechali kibice „Stalówki” nadaje się tylko na złom. Jadący nim prawie wszyscy trafili do szpitali. Jeden z nich, 30-letni mężczyzna, walczy o życie.

Ponieważ maksymalnie utrudniony był kontakt z biurem prasowym policji w Radomiu, bez oficjalnych wypowiedzi informujemy, że napastnikami byli szalikowcy Motoru Lublin, Chełmianki Chełm i Górnika Łęczna. Przynajmniej. Z tego co wiemy, z busa, z kilkunastoosobową załogą, nie udało się nikomu wyjść. Pięści w twarz, to była wręcz finezja. Bicie w głowę kamieniami przeważało. Najbardziej poturbowany mężczyzna, z poważnymi obrażeniami głowy jest w szpitalu w Radomiu. Stan jego jest na tyle poważny, że nie można go było przewieźć do specjalistycznej kliniki w nieodległej w zasadzie Warszawie.

Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że odwet będzie. W Stalowej Woli już pojawiły się napisy wzywające do riposty. Podobnych do sobotniego wyczynów było wiele w historii niecierpiących się klubów, czyli lubelskiego Motoru i stalowowolskiej Stali. Zazwyczaj to były jednak wybite zęby i siniaki. Kibole z Lublina czasami wręcz wjeżdżają oflagowanymi samochodami do Stalowej Woli. Bojowi fani Stalówki wcale nie są im dłużni. A teraz wszystko na to wskazuje, że oba kluby spotkają się w drugiej piłkarskiej lidze.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.