Strajk pielęgniarek w CZD odsłonił hipokryzję rządzących

3.qxd

Z wypowiedzi ministra zdrowia wynika, że pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów wyłącznie ze względu na zbyt niskie wynagrodzenia. Tymczasem nie jest to prawdą. I chociaż jesienne podwyżki ich płac, zwane podwyżką Zembali, w ogromnej większości szpitali okazały się oszustwem, bo dodano je nie do podstawy wynagrodzenia, jak obiecywano, lecz potraktowano jako dodatek. Prawdziwym problemem, na co konsekwentnie wskazuje przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek CZD, jest niebezpieczny dla pacjentów niedobór pielęgniarek w instytucie. A szczerze mówiąc – nie tylko tam.

O problemie zaczął głośno mówić samorząd pielęgniarek i położnych już kilka lat temu, gdy z zawodu na emerytury odchodziło dwa, a czasem trzy razy tyle pielęgniarek co wchodziło. Żeby „uzdrowić” sytuację 1 kwietnia 2014 r. weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia pozwalające dyrektorom szpitali na ogromną dowolność ustalania minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek dla swoich placówek. Warto wspomnieć, że „minimalne” oznacza w tym przypadku: obowiązujące. Żaden dyrektor szpitala nie wyda przecież więcej pieniędzy niż musi. Nie pomogły głośne kampanie organizowane przez środowisko pod znaczącym tytułem „Ostatni Dyżur”. Przyspieszenie kryzysu pielęgniarskiego sprokurowała zatem PO, zgodnie z zasadą: „stłucz termometr, nie będziesz miał gorączki”, a PiS skwapliwie ten stan przyjął, nie planując w tym zakresie żadnej zmiany, a zwłaszcza dobrej.

Rezultat jest taki, że obsady pielęgniarskie na dużych oddziałach niektórych szpitali w Polsce, także na Podkarpaciu, są już od jakiegoś czasu poniżej merytorycznych kryteriów bezpieczeństwa. Wszystko to w majestacie prawa. Dlaczego CZD zbuntowało się pierwsze? Może dlatego, że dziecko to bardzo specjalny pacjent, a do instytutu trafiają najbardziej chorzy spośród nich, wymagający więcej troski, więcej zabiegów pielęgnacyjnych, słowem, większej obsady na dyżurach pielęgniarskich.

Zastanawia mnie w tym jedno. Dlaczego Rzecznik Praw Dziecka zgłosił do prokuratury wniosek o dochodzenie w sprawie ewentualnego zagrożenia, jakie strajk w CZD stwarza dla dzieci? Dlaczego zrobił to dopiero teraz, a nie wtedy, gdy niedostatek obsad pielęgniarskich zagrażał pacjentom? Podobną pozorowaną troskę o bezpieczeństwo pacjentów zaczęła wykazywać także Rzecznik Praw Pacjenta, ograniczając się do apelu o inne formy strajku (tyle że innych nikt dotychczas nie zauważał).

Niepokoją natomiast słowa rzucone może od tak, „pod rozwagę”, jako swoisty straszak. Chodzi mi o możliwość rozwiązania Centrum i utworzenia kilku mniejszych jednostek. Spory zbiorowe zostaną zakończone, bo przestanie istnieć jedna ze stron sporu. Związki zawodowe w podjednostkach będą zapewne mniej silne – zwłaszcza po pozbyciu się najbardziej zaangażowanych osób ze związkowego grona. No i wreszcie będzie to wyrazisty sygnał dla wszystkich dyrektorów szpitali i kierowników oddziałów jak załatwiać problemy z załogą.

Redaktor Anna Moraniec

6 Responses to "Strajk pielęgniarek w CZD odsłonił hipokryzję rządzących"

Leave a Reply

Your email address will not be published.