
KRAJ, KOLBUSZOWA. Wojtek Smarzowski skończył zdjęcia do filmu o ludobójstwie na Polakach.
Zakończono kręcenie zdjęć do filmu „Wołyń”, który powstawał m.in. na terenie powiatu kolbuszowskiego i z udziałem miejscowych statystów. – Kończę pewien etap – ogłosił Wojtek Smarzowski, reżyser filmu. – Następnie będzie montaż. Dopiero jesienią będę mógł coś więcej na temat tego projektu powiedzieć. W tej chwili nie mam do niego dystansu – stwierdził reżyser filmu, na który Polska czekała dziesięciolecia.
A opowiada on ludobójstwie na polskiej ludności, której w latach 1943-44 dopuścili się Ukraińcy. Mordowali w okrutny sposób. Historycy wyliczyli ok. 380 wymyślnych tortur. Liczby ofiar dokładnie nie oszacowano. Ale mówi się, że mogło być ich nawet ponad 100 tys.
– W trakcie kilku dni zdjęciowych chodziłem przerażony realizmem charakteryzacji, która perfekcyjnie oddawała brud i obrażenia fizyczne – wspominał Paweł Rakowski, reporter Radia Wnet. – Skoro szokowało mnie to na planie, to widza w kinie powinno wcisnąć w fotel.
Główną bohaterką jest 17-letnia Zosia Głowacka, która mimo miłości do ukraińskiego chłopca, zostanie wydana za mąż za bogatego, dużo starszego od niej Polaka. Jej historia toczy się na tle: okupacji sowieckiej i niemieckiej, holokaustu Żydów, rosnącego napięcia na linii Ukraińcy – Polacy i w końcu hekatomby, jaką była rzeź wołyńska. Zosię zagra debiutantka Michalina Łobacz. Pojawią się też gwiazdy, w tym m.in.: Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak.
Projekt „Wołyń” realizowano przez ostatnie ponad półtora roku. Brakowało pieniędzy. Jak tłumaczył Smarzowski, dla sponsorów temat ludobójstwa na Wołyniu jest niewygodny i wrażliwy. Z pomocną dłonią przyszła jednak TVP, która przekazała twórcom produkcji milion złotych. Film w kinach najprawdopodobniej zobaczymy w połowie października br.
Paweł Galek


