Płk Łukasz Ciepliński trafi na ołtarze?

Płk Łukasz Ciepliński jest bardzo popularny w Rzeszowie. Świadczy o tym m.in. ten mural, który wita podróżnych PKP wjeżdżających do miasta. Fot. Paweł Bialic
Płk Łukasz Ciepliński jest bardzo popularny w Rzeszowie. Świadczy o tym m.in. ten mural, który wita podróżnych PKP wjeżdżających do miasta. Fot. Paweł Bialic

Beatyfikacja nie polega na przyznawaniu kolejnych orderów.

Od jakiegoś czasu pojawiają się w Rzeszowie informacje o wszczętej beatyfikacji płk. Łukasza Cieplińskiego, bestialsko torturowanego i zamordowanego przez stalinowskich oprawców prezesa IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Są to tylko pogłoski, bo jak na razie nic nie wskazuje na to, by ten bohater miał zostać błogosławionym.

O ewentualnej beatyfikacji płk. Łukasza Cieplińskiego, który podczas wojny stał na czele Inspektoratu AK na Rzeszowszczyźnie, a po wojnie był w kierownictwie antykomunistycznej cywilnej organizacji WiN, mówi się przynajmniej od kilku lat. Po raz pierwszy powiedział o tym publicznie w listopadzie 2013 roku nieżyjący już zasłużony rzeszowski kapłan ks. Józef Sondej.

– To był człowiek [Łukasz Ciepliński], który codziennie klękał, modlił się, który przyjaźnił się z kapelanami Armii Krajowej: ks. Michałem Szternalem i ks. Józefem Czyżem, u których bywał bardzo często i z którymi szedł nieraz do kościoła, trzymając pod pachą wielki modlitewnik. To człowiek, który pozostawił po sobie – rzecz niezwykła – grypsy z więzienia. W tych grypsach wychodzi, jakim był człowiekiem. Jak wielkim był czcicielem Matki Najświętszej, jak bardzo kochał Pana Boga i jak wierzył w Opatrzność Bożą. Te listy, kierowane do żony i później do synka Andrzejka, właśnie świadczą o tym. Nie dziwi mnie więc to, że – jak przed chwilą dowiedziałem się – w Warszawie wszczęte są kroki, ażeby na podstawie jego życia, grypsów, wypowiedzi, wszcząć proces wyniesienia go na ołtarze – mówił  ks. Józef Sondej w homilii podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Cieplińskiego w centrum Rzeszowa (cytat za dziennikparafialny.pl). O wszczęcie tych działań mieli postulować byli akowcy z Rzeszowszczyzny.

Rzecz o Łukaszu Cieplińskim
Wielkim orędownikiem i promotorem idei beatyfikacji Żołnierza Niezłomnego jest były proboszcz parafii św. Katarzyny na Służewie w Warszawie ks. Józef Roman Maj. Emerytowany ksiądz promował w marcu br. w Rzeszowie swoją książkę poświęconą Cieplińskiemu – „Polska zwycięży. Rzecz o Łukaszu Cieplińskim”. W książce 74-letni ks. Maj wyraża przekonanie o osobistej świętości Cieplińskiego i jego męczeńskiej śmierci. O świętości pułkownika mają świadczyć grypsy pisane w mokotowskim więzieniu do żony Jadwigi i synka Andrzeja, oraz relacje świadków. „Kilka razy w grypsach dał wyraźnie świadectwo, że krzyż swój łączy z krzyżem Chrystusa i składa go Bogu z ufnością” – pisze ks. Maj. „Grypsy Łukasza Cieplińskiego (…) są też niezbitym dowodem osiągniętego przezeń heroizmu duchowego. Nie żalił się w nich na swój tragiczny los, nie pisał o przebytych torturach, nikogo o nic nie oskarżał. Przebija z nich potężną mocą to, czym żył: miłość Boga, miłość ojczyzny i miłość do najbliższych”.

Ks. Maj pisze, że do kurii przemyskiej, a później rzeszowskiej zostało zgłoszonych wiele świadectw z mokotowskiego więzienia, że Ciepliński osiągnął świętość. „Oznacza to, że co najmniej od 1939 roku do końca życia, a więc przez 12 lat, żył w zjednoczeniu z Bogiem, zjednoczeniu zauważalnym przez innych ludzi”. Ks. Maj wyjaśnia, że na potrzeby procesu beatyfikacyjnego pułkownika gromadzony jest materiał (robi to Magdalena Osuchowska z Przysuchy na Mazowszu, wdowa po jednym z podkomendnych Cieplińskiego).

Ocalony przez Matkę Bożą
Kim jest ks. Maj? To legendarny kapelan „Solidarności”, który w stanie wojennym działał w Prymasowskim Komitecie Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności w Warszawie. Swoim zaangażowaniem naraził się władzom komunistycznym. Pod ich naciskiem zwierzchnicy przenieśli go do oddalonej od centrum parafii św. Katarzyny na Służewie. Po upadku PRL doprowadził do wzniesienia przed kościołem św. Katarzyny pomnika Męczenników Terroru Komunistycznego w Polsce w latach 1944-56 składającego się ze spiżowego krzyża, surowych głazów i rozerwanej kraty. Ks. Maj patronował Konwentowi św. Katarzyny, który w 1995 r. wyłaniał kandydata partii prawicowych na prezydenta Polski. Została nim Hanna Gronkiewicz-Waltz (nie wygrała). 10 kwietnia 2010 roku miał lecieć prezydenckim samolotem do Smoleńska, w ostatniej chwili zrezygnował, bo musiał odebrać drewno z Afryki na kopię starożytnej ikony Matki Bożej Haghiosortissy. Do dziś czci ją za ocalenie.

Konieczny jest cud
Wróćmy do płk. Cieplińskiego. Gdyby miało dojść do jego beatyfikacji na szczeblu diecezjalnym, to albo w Rzeszowie, gdzie działał podczas wojny, albo w archidiecezji warszawskiej, ze względu na miejsce zamęczenia i śmierci – więzienie mokotowskie. Rzecznicy prasowi obu tych diecezji zaprzeczają, by zaczął się proces beatyfikacyjny pułkownika.

Kiedy wszczyna się proces beatyfikacyjny? Gdy wierni otaczają kandydata na ołtarze autentycznym, niearanżowanym przez kogokolwiek, w tym Kościół, kultem, oraz gdy zaistniały cuda dokonane za pośrednictwem kandydata do świętości. Jak na razie w przypadku Cieplińskiego nikt nie mówi o cudach. – Beatyfikacja nie polega na przyznawaniu kolejnych orderów – wyjaśnia pragnący zachować anonimowość pewien ksiądz.

Łukasz Ciepliński nie jest jedynym Żołnierzem Niezłomnym, o którym mówi się, że powinien zostać beatyfikowany. W ub. roku wszczęcia procesu beatyfikacyjnego rotmistrza Pileckiego, który dobrowolnie poszedł do Auschwitz, i który później trafił do komunistycznych kazamatów, odmówił metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz. Jednocześnie kard. Nycz nie wykluczył, że w przyszłości taki proces może zostać wszczęty.

***
Łukasz Ciepliński pisał grypsy na papierosowych bibułkach w celi śmierci przed egzekucją. Grypsy wyniósł z więzienia Ludwik Kubik, bliski współpracownik prezesa, który otrzymał karę dożywotniego więzienia i nie siedział z pozostałymi członkami IV Zarządu. Grypsy przez sześć lat pobytu Kubika w więzieniach w Warszawie, we Wronkach i w Rawiczu – przetrwały zaszyte w nogawkach jego spodni więziennych oraz zabezpieczone w innym miejscu, gdy oddawał spodnie do pralni. Po wyjściu Kubika na wolność zostały wywiezione do Anglii i dopiero w 2005 r. wróciły do Polski. W jednym z ostatnich grypsów Ciepliński napisał do syna: „Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję. Ojciec.”

Piotr Samolewicz

Leave a Reply

Your email address will not be published.