
MIELEC. Starosta i nowa dyrektor mówią, że w lecznicy jest źle. Bardzo źle…
Niekorzystne umowy, zawyżone koszty, tendencyjność przetargów, bezpłatne korzystanie z majątku przez podmioty zewnętrzne i skrajna niegospodarność – to tylko część uwag, które pod adresem pracy swych poprzedników na ostatniej sesji Rady Powiatu przedstawiła Ewa Korpanty, nowa dyrektor mieleckiego szpitala. Oliwy do ognia dolał starosta Zbigniew Tymuła, który oświadczył, że w szpitalu mogło… zabraknąć jedzenia.
Szpital Powiatowy w Mielcu to jedna z największych tego typu jednostek w regionie, bo zatrudnia ok. 800 osób i przyjmuje rocznie ponad 20 tysięcy pacjentów. Lecznica do tej pory była też uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. Wskazywały na to wyniki osiągane w rankingu dziennika „Rzeczpospolita”. Dziś okazuje się, że mogło być dokładnie odwrotnie.
Zawyżone koszty i tendencyjność przetargów
Szpital jest nie tylko potwornie zadłużony, o czym pisaliśmy w poniedziałkowych Super Nowościach, ale również przez lata był fatalnie zarządzany – przynajmniej tak twierdzi Ewa Korpanty, od kilku tygodni nowa dyrektor mieleckiej lecznicy. Jak przekonuje, jej wnioski wynikają z: przeglądu umów z dostawcami i schematów organizacyjnego zakładu, zapoznania się z dokumentacją sprawozdania finansowego wraz z opinią i raportem biegłego rewidenta.
– Szereg zawartych umów było niekorzystnych dla szpitala. Na szczęście część już się kończy – zaznaczyła Korpanty. – Wiele podmiotów korzysta bezpłatnie z aktywów szpitala. Zauważamy też zawyżone koszty i tendencyjność niektórych specyfikacji przetargowych. Konieczny jest nowy schemat organizacyjny. Zakresy obowiązków administracji są z XX w, a do tego główna księgowa nie ma aktualnego zakresu obowiązków – wyliczała dyrektor.
Starosta: – Żywienie w szpitalu? To skandal!
Jakby było mało, jeszcze bardziej „do pieca dołożył” starosta Zbigniew Tymuła, który oświadczył, że przez niegospodarność dyrekcji w szpitalu mogło… zabraknąć jedzenia.
– Doszedłem do umowy, z której wynika, że żywienie w szpitalu było bardzo drogie. Dzienna stawka na wyżywienie dla jednego pacjenta wynosiła 14,5 zł, czyli o 2,5 zł była droższa niż w innych szpitalach. Dyrekcja ogłosiła więc przetarg na te usługi. Problem w tym, że uniemożliwiał on startowania w nim innych firm, poza jedną, z Krakowa. Dlatego przetarg ten został unieważniony. Podpisano jednak kolejną umowę. Wbrew woli Zarządu Powiatu. W efekcie dziś dzienna stawka żywienia w szpitalu wynosi… 17 zł. I to jest skandal!
– Szpital ma zobowiązania wobec firmy sprzątającej na poziomie ponad 1,7 mln zł. W tym samym czasie podmiot, która żywi pacjentów, przyjechała do nas z prawnikiem, chcąc wykupić szpitalne długi. Do zapłaty jest 100 tys. zł odsetek od zapłaconych faktur, które sprzedał poprzedni dyrektor – grzmiał starosta (wypowiedź oryginalna).
Wspieranie niepublicznej konkurencji?
Starosta poinformował, że na wniosek poprzedniego włodarza mieleckiego szpitala wymówienia z pracy złożyli urolodzy, ale obecnie je już wycofali. Zasugerował również wspieranie niepublicznej konkurencji: – W naszym szpitalu odbywało się rozbijanie kamieni nerkowych, ale ta usługa przeszła do Pro Familii, tak jak zresztą wiele innych rzeczy.
Byłego już dyrektora szpitala, Leszka Kołacza, którego nie było w sali obrad i który jest nieuchwytny dla dziennikarzy, bronił radny opozycji, Józef Smaczny, który 15 lat temu jako starosta dał mu stanowisko szefa mieleckiej lecznicy. Stwierdził on m.in., że Kołacz ze rujnowanego zakładu, który stał na skraju upadku, uczynił jedną z najlepszych lecznic publicznych w Polsce. Smaczny dodał, że „grubymi nićmi szyta jest akcja przedstawiania rzekomo fatalnej sytuacji szpitala w oparciu o zmanipulowane i nieprawdziwe informacje”.
Paweł Galek



2 Responses to "W szpitalu mogło… zabraknąć jedzenia"