
RZESZÓW, RYBNIK. Jednym z głównych wątków śledztwa będzie zbadanie, czy Krystian Rempała miał zapięty kask.
Choć od śmierci 18-letniego Krystiana Rempały, byłego żużlowca rzeszowskiego klubu, minął już miesiąc, rybnicka prokuratura nawet nie powołała biegłych, którzy zbadaliby przygotowanie toru, na którym doszło do wypadku, motocykl czy kask. Na łamach mediów padają różne oskarżenia, a to ze strony rodziny zmarłego zawodnika, a to ze strony części środowiska żużlowego. Rybnicka prokuratura nie chce udzielać żadnych informacji, a prokurator prowadząca śledztwo mówi z rozbrajającą szczerością, że nie uzyskano żadnych nowych dowodów w sprawie.
Śledztwo prowadzone jest nadal pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy chcą zabezpieczyć dodatkowe nagrania, które mogą dać odpowiedź na część z pytań. Gdy pytamy o to, kiedy biegli zostaną powołani, Karina Kakala, prokurator prowadząca sprawę, mówi: – Powołaliśmy biegłych z medycyny sądowej. Co do innych biegłych, to nie wiem, czy w ogóle będziemy powoływać. Na tę chwilę nie potrafię tego powiedzieć.
Przypomnijmy, że w przypadku wypadków komunikacyjnych, w których śmierć ponosi człowiek, biegli są zawsze powoływani. W przypadku tak medialnej sprawy i śmierci sportowca prokurator zastanawia się, czy w ogóle powoływać biegłego, co jest co najmniej dziwne, ponieważ biegły powinien np. zbadać stan przygotowania toru, do którego miały być zastrzeżenia.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy, że jednym z głównych wątków śledztwa będzie zbadanie, czy młody żużlowiec miał zapięty kask w momencie wyjazdu na tor. Tyle że prokuratura nie dysponuje żadnym nagraniem z parku maszyn, kiedy młody zawodnik wyjeżdżał na tor i nie wiadomo, czy jeżeli takowe było, to do niego dotrze. Dlaczego to takie ważne? Tuż po tragicznym upadku Krystiana Rempały pisaliśmy, że dotarliśmy do byłego już żużlowca, który powiedział nam: – Owszem, kaski pękały na głowach zawodnikom, były pokiereszowane, ale nigdy nie spadały, jeżeli były dobrze zapięte. Kaski są tak wykonane, że prędzej siła uderzenia urwałaby zawodnikowi głowę razem z tym kaskiem czy uszkodziła szczękę zawodnika, niż kask spadłby mu z głowy. Po prostu nie ma takiej opcji.
Grzegorz Anton



3 Responses to "Dlaczego żużlowcowi spadł kask z głowy?"