
TARNOBRZEG. Niesamowite szczęście pracownika warsztatu samochodowego, do którego wpadł piorun kulisty.
Błysk i grzmot, błysk i grzmot. W piątkowe popołudnie nad Tarnobrzegiem przeszła potężna burza z wyładowaniami atmosferycznymi. Jeden z piorunów wpadł prosto do warsztatu samochodowego. Przeleciał koło pracownika, który naprawiał auto i popędził do sąsiedniego budynku, w którym spowodował uszkodzenie wszystkich sprzętów elektronicznych.
To był ułamek sekundy i kilkudziesięciu centymetrowa odległość, w jakiej piorun minął mężczyznę naprawiającego matiza.
– To był piorun kulisty. Wpadł do budynku, zakręcił, przeleciał obok pracownika, który znajdował się wewnątrz, wyleciał z budynku, wpadł do sąsiedniego i tu nastąpiło wyładowanie – opowiada Maciej Adamowicz, właściciel firmy, do której wpadł piorun. – To były ułamki sekundy, całe szczęście, że nikomu nic się nie stało, uszkodzeniu uległy tylko urządzenia elektroniczne, które były podłączone do prądu w drugim budynku.
Maciej Adamowicz przyznaje, że to nie pierwszy raz, kiedy jego firma stała się obiektem ataku pioruna. W ciągu kilku ostatnich lat to już trzeci taki przypadek.
Czym właściwie jest piorun kulisty? Od lat spędza on sen z powiek badaczom, bo choć oficjalnie potwierdzono jego istnienie, to długo nie udawało się wyjaśnić, skąd się właściwie bierze.
Jak informuje portal twojapogoda.pl, piorun kulisty „pojawia się nagle, zwykle podczas lub tuż po burzy. Ma kształt płonącej kuli, mieni się jasnym, choć nie oślepiającym światłem barwy czerwonej, pomarańczowej, żółtej lub białej. Rzadziej jest zielony lub błękitny. Jest najczęściej wielkości brzoskwini lub piłki do koszykówki, choć obserwowano też takie o średnicy centymetra oraz kilku metrów. Rozpada się po kilku lub kilkudziesięciu sekundach. Czasem przy tym głośno grzmi, jak zwykły piorun, a czasem nic się nie dzieje, znika bez śladu. Zdarzało się, że wydzielał gryzący zapach”.
Najdziwniejszy jest sposób, w jaki się porusza. Najczęściej leci poziomo nad ziemią, kilka metrów na sekundę, zachowując się inteligentnie. Lubi nagle i przypadkowo zmieniać kierunki, a zdarza się, że zastyga na krótki czas w miejscu.
mrok



2 Responses to "Uszedł z życiem przed piorunem"