Wystarczyło kilka dni upałów, aby zobaczyć, jaka natura wychodzi z części polskiego społeczeństwa. Otóż jak jest upał, a noce tropikalne, to normalne, że na noc zostawia się otwarte okna w mieszkaniach. A wówczas, jak to w nocy, słychać każdy szmer. Ja jednak nie o szmerach, tylko o hałasie.
W jednym z mieszkań libacja alkoholowa – prawdopodobnie studentów. Do godz. 3 w nocy. Tak głośna, że sąsiadka imprezowiczów, mieszkającą w klatce obok, wystawia rękę z miotłą przez okno i uderza ile ma sił w rękach w ich okno i parapet krzycząc: „zamknijcie się skur…”. Inny dzień, środek tygodnia, północ. Towarzystwo rozsiada się z papieroskami i piwkiem na balkonie. Nie sprawiają wrażenia, że są pijani, gadają, tyle że głośno. Słychać ich w promieniu kilkudziesięciu metrów od budynku. Kolejna noc, godz. 1 w nocy, inteligentni inaczej kulturalnie idą sobie ulicą, po czym wpadają na wspaniały pomysł. Przy przystankach (nie wiem czy wszystkich) są guziki – chyba dla niewidomych – po naciśnięciu których lektorka mówi, która jest godzina i za ile odjadą jakieś autobusy. W dzień nikt tego nie włącza, w nocy słychać to tak, jakby ktoś przez megafon mówił. Wspomniani panowie naciskają guzik z pięć razy, po czym z ogólnym rozbawieniem kulturalnie idą dalej. Kolejna noc, środek ulicy w centrum miasta. Dwie dziewczyny, kilku chłopaków. Jeden z nich, największy gieroj, krzyczy „zapier… cię, zaj… cię, kur…” i tak ten repertuar powtarza, żeby nie skłamać, 20 razy. Nie wiadomo do kogo krzyczy i o co mu tak naprawdę chodzi, bo jakby chciał rzeczywiście kogoś „zaj…” to zrobiłby to już wielokrotnie. Ot, pewnie chce pokazać, jaki z niego kozak. Kolejna noc, około północy idzie starszy pan, rozmawia przez telefon, przysiada na ławeczce i prowadzi konwersację, ale tak głośną, że słychać go w co najmniej kilkudziesięciu mieszkaniach, nie dając spać tym, którzy chcą odpocząć, bo idą na drugi dzień do pracy. Podobnych sytuacji można wymieniać i wymieniać. Na marginesie wspomnę, że głośne puszczanie muzyki i telewizora to norma w naszym kraju, można wręcz rzec, że sport narodowy. Jakby nie istniały słuchawki, które można podłączyć oraz podkręcić na full, nie przeszkadzając innym.
Jednemu może przeszkadzać głośno włączony telewizor, innemu facet rozmawiający przez komórkę, a jeszcze innemu impreza itd. Myślenie nie boli i ma, wbrew pozorom, kolosalną przyszłość, tak więc warto pomyśleć o drugiej osobie i o tym, że to, co ja lubię, może innej osobie przeszkadzać. Powinniśmy się wzajemnie szanować i myśleć o innych, a wówczas życie stałoby się dużo przyjemniejsze. Niestety, niektórym wolność, jaką nam dano po 1989 roku, pomyliła się z anarchią. Czas to jednak zmienić.
Redaktor Grzegorz Anton



6 Responses to "Szanujmy się wzajemnie"