Ostatnie wypadki na przejściach dla pieszych w Rzeszowie to efekt prawdziwej plagi, z jaką mamy do czynienia w Rzeszowie. Bardzo dużo jeżdżę samochodem po mieście i staram się zatrzymywać przed przejściami dla pieszych kiedy widzę, że ci czekają lub dochodzą do pasów. Nie ma jednak dnia, żeby przynajmniej kilka razy któryś z kierowców mnie wówczas nie wyprzedzał!
I tu apel do takich kierowców: Jeżeli nie myślicie o innych ludziach, o ich zdrowiu i życiu, o tym, że ktoś straci ojca, syna, córkę czy matkę, to przynajmniej pomyślcie w egoistyczny sposób o sobie. Naprawdę warto obserwować, co się dzieje na drodze i zaledwie albo aż nacisnąć hamulec zamiast gonić za nie wiadomo czym. Stracicie zaledwie kilkanaście cennych sekund życia, ale cóż to kilkanaście sekund wobec kilku lat życia. Bo po tym, gdy wjedziecie w pieszego, policjanci i prokurator nie będą słuchali gorzkich płaczów, lamentów i słów w stylu „ja nie chciałem” – tak zachowuje się większość kierowców po wypadku. No pewnie, że nie chcieliście, ale po wypadku nikogo takie tłumaczenia nie obchodzą i prędzej czy później traficie przed sąd. Następnie wylądujecie w kryminale, marnując życie swoje oraz swoim bliskim. Wiem, że 100. razy uda się wyprzedzić kogoś na pasach i nic się nie stanie, ale któregoś dnia przyjdzie ten 101. raz i będzie za późno. Warto o tym pomyśleć, wsiadając za kółko.
Redaktor Grzegorz Anton



10 Responses to "Strach przechodzić przez przejścia"