Muzycy „tylko” lubią pomniki banderowców

Monika KamińskaOdwołanie „Nocy Kupały” w Przemyślu przez Związek Ukraińców w Polsce i komentarze prezesa ZUwP Piotra Tymy w kwestii zajścia podczas procesji Panachydy, wspomnianego odwołania imprezy oraz niewypuszczenia przez straż graniczną zespołu „Ot Vinta” zaczynają sięgać absurdu. Podobnie jak pretensje pań z ZUwP, zawarte w liście otwartym do prezydenta Przemyśla Roberta Chomy, któremu zarzucają, że zamiast zapewnić bezpieczeństwo podczas „Nocy Kupały”, poparł kibiców Polonii i tym zmusił organizatora do odwołania imprezy.

Warto pamiętać, że zarówno Panachyda, jak i „Noc Kupały” już się w Przemyślu nie raz i nie dwa odbywały, i nie było problemów. W czym problem był w tym roku? Ano w tym, że co prawda procesja Panachydy na swej drodze napotkała pikietę, ale pikietę przeciw gloryfikowaniu OUN/UPA i Bandery, a nie przeciw mniejszości ukraińskiej. Prezes Tyma zauważa, że „polscy nacjonaliści” podarli na 60-letnim mężczyźnie wyszywankę, ale dyplomatycznie pomija fakt, że była ona w kolorach banderowskiej flagi, które to kolory nie są bynajmniej standardowe dla tradycyjnych wyszywanek, a uczestnicy procesji krzyczeli m.in. „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”.

Oburzenie prezesa Tymy tym, że nie chciano w Przemyślu koncertu „Ot Vinty” oraz ostatecznie nie wpuszczono zespołu do Polski na koncert w Warszawie, a już szczególnie tłumaczenie tego oburzenia, delikatnie mówiąc, tchną kpiną. W istocie zespół nie wykonuje utworów gloryfikujących banderyzm, tyle że nikt mu tego nie zarzucał. Mowa była o tym, że członkowie zespołu publikują na swoich profilach na portalach społecznościowych swoje zdjęcia i grafiki świadczące o sympatyzowaniu z ideami OUN/UPA i S. Bandery. Zdaniem prezesa Tymy, to nic takiego. Zastanówmy się, jak Polska, czy inne europejskie kraje reagowałyby na zespół muzyczny, którego członkowie fotografowaliby się przed pomnikami Adolfa Hitlera w Niemczech. Że to niemożliwe, bo przecież nie ma takich pomników? No właśnie! Nie ma, bo Niemcy nie uznają Adolfa Hitlera za swego bohatera narodowego, a niektórzy Ukraińcy Stepana Banderę – owszem. Tymczasem w Polsce jest on uznawany za zbrodniarza, który wymordował nie tylko wielu Polaków, ale i ludzi innych narodowości, w tym swoich rodaków. I tak jak Polacy nigdy nie zgodziliby się na gloryfikowanie Hitlera, tak nie zgodzą się na gloryfikowanie Bandery w swoim własnym kraju. Nie ma to nic wspólnego z żadną nagonką na mniejszość ukraińską w Polsce, jak sugeruje ZUwP. Mniejszość ta ma w Polsce pełnię praw do manifestowania swej narodowej tożsamości, korzysta z funduszy z budżetu państwa na rozwijanie swej działalności na polu kulturalnym i tak być powinno. Ale jeśli dochodzi do prowokacji ze strony części tej mniejszości i to szczególnie teraz, gdy zbliża się rocznica rzezi wołyńskiej, to doprawdy trudno się dziwić Polakom, że nie pozostaje to bez ich reakcji.

Redaktor Monika Kamińska

26 Responses to "Muzycy „tylko” lubią pomniki banderowców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.