Kardiologia dla biednych i bogatych pacjentów?

- Obniżenie wycen procedur grozi pogorszeniem jakości w leczeniu pacjentów z zawałami serca oraz likwidacją małych ośrodków kardiologii interwencyjnej - podkreślał dr Andrzej Wiśniewski, ordynator Podkarpackiego Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych Sanok GVM Carint w Sanoku. Fot. Arch.
– Obniżenie wycen procedur grozi pogorszeniem jakości w leczeniu pacjentów z zawałami serca oraz likwidacją małych ośrodków kardiologii interwencyjnej – podkreślał dr Andrzej Wiśniewski, ordynator Podkarpackiego Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych Sanok GVM Carint w Sanoku. Fot. Arch.

PODKARPACIE. Obniżenie wyceny procedur w kardiologii inwazyjnej i wprowadzenie dopłat pacjentów do wyrobów medycznych utrudni dostęp do nowoczesnego leczenia! – alarmują kardiolodzy.

Nie można leczyć dobrze za nieduże pieniądze, to odbije się na jakości, oby się nie odbiło na dostępności. Przy drastycznych obniżkach wycen proponowanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych może się okazać, że część ośrodków przestanie istnieć. Inną, kuriozalną sprawą podnoszoną przez kardiologów jest nowelizacja ustawy o kosztach i refundacji wyrobów medycznych, które uderzą bezpośrednio w pacjentów, przede wszystkim, biednych pacjentów.

– Pacjent nie może myśleć o dopłacaniu do sprzętu w sytuacji, kiedy jego życie jest zagrożone, i który wymaga natychmiastowego zabiegu np. angioplastyki lub wszczepienia defibrylatora nie jest w stanie podjąć decyzji, czy lekarze mają mu wszczepić standardowy stent lub defibrylator, czy lepszy, nowocześniejszy, ale pod warunkiem, że za niego zapłaci lub dopłaci. To nie jest dobry moment na takie pytania i decyzje – mówił prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego na spotkaniu z pacjentami w Sanoku.

– To kardiologom zawdzięczam życie. Jeśli za ratowanie życia będzie trzeba płacić, to mnie na to nie stać. Jestem po trzech zawałach, gdyby nie zabiegi, które przeszedłem, już dawno by mnie nie było – mówi Zbigniew Bogaczewicz, 68 lat, pacjent sanockich kardiologów.

Do wyższego standardu dopłacimy od nowego roku
Refundacja wyrobów medycznych (a więc soczewek, endoprotez, stentów, zastawek, rozruszników itd.) ma być zorganizowana w na wzór refundacji leków, a więc pacjenci  będą musieli dopłacać do lepszego standardu leczenia. Czy będzie go jednak na to stać? – Obecnie wiele nowoczesnych leków w kardiologii w ogóle nie jest refundowanych, a pacjenci muszą za nie zapłacić 100 proc. ceny lub dopłacają 50 proc. czy 30. Oby tak nie było w przypadku nowych urządzeń, ponieważ to będą dużo większe koszty i mało kogo będzie na to stać. W Polsce obecnie nie są np. refundowane nowoczesne leki przeciwpłytkowe dla pacjentów z ostrymi zespołami wieńcowymi i trzeba za nie zapłacić 100 proc. A te właśnie leki obniżają śmiertelność u chorych po przebytym zawale serca. To kolejny podział na tych, których stać i ogromną większość, której nie stać – wyjaśniał prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie.

***
Większość pacjentów w Polsce nie jest pacjentami zamożnymi, którzy mogą sobie pozwolić na kosztowne leczenie i zabiegi. Trudno wyobrazić sobie zresztą sytuację, że nad pacjentem zwijającym się z bólu zawałowego, będącym często na pograniczu świadomości, pochyla się kardiolog i pyta: dopłaci pan do stentu rozpuszczalnego czy wszczepiamy metalowy? Takie podejście do pacjenta jest po prostu nieludzkie i należy się zastanowić nad tym, jak lekarze mają tłumaczyć pacjentom, że są pacjentami gorszej, biedniejszej kategorii i nie mają szans na bezpieczniejsze i nowocześniejsze terapie.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.