
RZESZÓW. Połowa parku Sybiraków trafi w prywatne ręce.
Nie będzie w tym roku modernizacji parku Sybiraków. Powodem są właściciele, którzy domagają się zwrotu działek.
Miejscy urzędnicy w tym roku z parkiem Sybiraków (os. Andersa) wiązali plany rewitalizacyjne. Miały tutaj powstać nowe place zabaw dla dzieci, alejki spacerowe, fontanna, scena i nowe nasadzenia roślin. W budżecie na ten cel zapisano ponad 400 tys. zł. Teraz te pieniądze mają zostać przekazane na inne inwestycje.
– Nie wyobrażam sobie, aby miasto przekazało połowę parku w prywatne ręce. Raczej należałoby zrobić wszystko, aby przyśpieszyć prace nad uchwaleniem miejscowego planu dla tego terenu – mówił w czasie sesji Robert Kultys, radny z klubu Prawa i Sprawiedliwości i przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej. Radni z opozycji poparli partyjnego kolegę. Podobnie jak on byli przeciwni przekazaniu pieniędzy początkowo przeznaczonych na rewitalizację parku na inną inwestycję.
– W trakcie postępowania o zwrot nie można inwestować na terenie, który jest do zwrotu, ponieważ toczy się tam postępowanie administracyjne i robienie nakładu w trakcie postępowania zgodnie z przepisami jest niemożliwe – wyjaśniał rajcom Grzegorz Tarnowski, dyrektor Biura Gospodarki Mieniem Miasta Rzeszowa.
Włodarze miasta starali się uspokoić radnych, mówiąc, że w momencie, w którym dojdzie do przekazania terenów byłym właścicielom, miasto będzie starało się wykupić działki albo zamienić je na inne.
Rewitalizacja parku w dalszym ciągu zostanie zapisana w Wieloletniej Prognozie Finansowej. – Po uzyskaniu stanu prawnego wracamy do inwestycji – mówiła Janina Filipek, skarbnik Miasta Rzeszowa. Inwestycja więc zostanie odłożona w czasie. Nikt jednak nie jest w stanie określić, jak długo będzie toczyło się całe postępowanie.
Radni zgodzili się na zmianę w zapisie uchwały budżetowej, tym samym przekazując na inną inwestycję kwotę w wysokości ponad 400 tys. zł.
Agata Flak


