Lekarz i pielęgniarka podejrzani o fałszowanie recept

- Zatrzymana pielęgniarka twierdzi, że do zakupu leków namówił ją lekarz, który dostarczył jej recepty i pieniądze - mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. - Lekarz nie przyznaje się do winy. Obydwoje podejrzani usłyszeli zarzuty; sprawa jest rozwojowa. Fot. Artur Getler
– Zatrzymana pielęgniarka twierdzi, że do zakupu leków namówił ją lekarz, który dostarczył jej recepty i pieniądze – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Lekarz nie przyznaje się do winy. Obydwoje podejrzani usłyszeli zarzuty; sprawa jest rozwojowa. Fot. Artur Getler

DĘBICA. W aptekach w Dębicy i okolicach pojawiają się podejrzane recepty na zakup dużych ilości kilku leków.

NFZ i dębicka prokuratura badają sprawę fałszywych recept, na podstawie których kupowano w Dębicy i okolicy leki. Zarzuty w tej sprawie usłyszeli lekarz i pielęgniarka z Dębicy. Nie do końca wiadomo, co miałoby nimi kierować.

Na trop sprawy wpadł NFZ. W funduszu zauważono, że w aptekach w okolicy Dębicy i w samym mieście pojawiają się podejrzane recepty na zakup dużych ilości kilku leków. NFZ zalecił dębickim farmaceutom czujność. Dzięki temu udało się zatrzymać osobę, która leki kupowała. Zatrzymaną okazała się pielęgniarka zatrudniona w przychodni w dębickim ZOZ-ie. Miała przy sobie 12 sfałszowanych recepty i pieniądze w kwocie ponad 7 tys. zł na zakup leków.

W jej domu znaleziono jeszcze 200 recept in blanco. Recepty należały do 10 lekarzy z Dębicy. Nie wiadomo, jak pielęgniarka weszła w ich posiadanie. Ponadto u podejrzanej znaleziono notatki z danymi pacjentów (adresy, numery PESEL), na nazwiska których recepty wystawiano.

Pielęgniarka stwierdziła, że inicjatorem procederu był lekarz również pracujący w tej przychodni. Miał on poprosić ją, by kupował leki, on też miał dostarczać recepty i dawać na to pieniądze. Lekarz z kolei wszystkiego się wyparł. Obydwoje usłyszeli zarzuty, jednak, jak podkreślają śledczy, sprawa jest rozwojowa.

Po pierwsze, nie ustalono jeszcze rozmiarów procederu. Trzeba ponadto przesłuchać wszystkich pacjentów, na których wypisywane były recepty i lekarzy, których druki posiadała pielęgniarka. Zagadkowy pozostaje też motyw działania. Wszystkie leki kupowane na lewe recepty nie były refundowane. Były to m.in. antybiotyk duomox i przeciwbólowy ketonal. Jak nieoficjalnie powiedział nam jeden z dębickich lekarzy, w procederze może chodzić o wywożenie tych leków na Ukrainę, gdzie są one trudno dostępne i o wiele droższe niż w Polsce.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.