
DZIKOWIEC. Rodzice nie chcą wysyłać dzieci na zajęcia z tańca ludowego.
Swojego czasu w Samorządowym Centrum Kultury w Dzikowcu funkcjonował Zespół Pieśni i Tańca „Dzikowianie”. Grupa ta odnosiła sukcesy w kraju i za granicą, ale, co najważniejsze, wpajała dzieciom i młodzieży zamiłowanie do tańca i lokalnej tożsamości. Dziś po „Dzikowianach” pozostały tylko wspomnienia. I wielki żal…
ZPiT „Dzikowianie” funkcjonował w latach 2008 – 12. – To było coś niesamowitego… – wspomina Bogumiła Kosiorowska, dyrektor SCK. – To był zespół, który przyciągał uwagę. Pamiętam, jak zrobił furorę na jednym z międzynarodowych festiwali. Tu muszę wspomnieć o pani Krystynie Mazurkiewicz, która wykonywała dla nas wspaniałe choreografie lasowiackie.
– Dziś tego już nie ma. Bardzo boleję nad tym, co się stało – załamuje ręce. – Przykro mi, że pomimo tego, że co roku robię nabór i chcę odtworzyć ten zespół, to spotykam się z jakimś dziwnym weto wśród ludzi. Przecież to jest nasza kultura, którą bez kompleksów możemy się pochwalić. Przecież zajęcia z tańca ludowego wspaniale procentują na wielu płaszczyznach. Taniec to także szeroko pojęta sprawność fizyczna. A więc naprawdę warto.
Światełkiem w tunelu jest niewielka grupa tańca ludowego w Kopciach. – Tam te dzieciaki bardzo dobrze rokują – cieszy się Bogumiła Kosiorowska. – Tyko zastanawiam się, jak długo to będzie trwało. I już się boję, że to się wykruszy. Mam nadzieję, że jednak nie.
Paweł Galek


