
PRZEMYŚL, STUPOSIANY. Strażnik graniczny natychmiast rzucił się na ratunek tonącemu dziecku. Gdy dotarł do niego było już pod wodą.
Od tamtego zdarzenia minął dobrze ponad miesiąc, ale do komendanta BiOSG informacja o tym, że jego podkomendny z Placówki SG w Stuposianach uratował tonące dziecko dotarła dopiero kilka dni temu wraz z listem od wdzięcznej matki dziecka. Mł. chor. Piotr Gac, bo o nim mowa, za żadnego bohatera się nie uważa i jak podkreśla, zachował się zwyczajnie, po ludzku.
To był spokojny dzień. Strażnik graniczny po zakończeniu roku szkolnego poszedł ze swoimi dziećmi na piknik rodzinny. Odbywał się on nad stawem, który funkcjonariusz dobrze zna. Nagle zauważył, że siedząca dotychczas na brzegu stawu dziewczynka ześlizgnęła się do wody i tonie. Inni uczestnicy imprezy zamarli w przerażeniu, ale strażnik graniczny nie stracił zimnej krwi. Natychmiast rzucił się na ratunek tonącemu dziecku. Gdy dotarł do niego było już pod wodą, ale szczęśliwie udało się je uratować. – Nie było czasu na czekanie, bez namysłu wskoczyłem – wyznaje Gac. – Wiedziałem, że staw w najgłębszym miejscu miał ponad 1,6 metra głębokości – wspomina. – Oliwka była przestraszona, ale cała i zdrowa – uśmiecha się. Choć wszyscy mają go za bohatera, wcale się nim nie czuje. – Każdy, widząc topiące się dziecko, jeśli tylko potrafi pływać, tak zareaguje – przekonuje strażnik graniczny. Ale przecież Oliwkę uratował właśnie on.
Niedawno do komendanta BiOSG, płk. Piotra Patli napisała pełna wdzięczności matka uratowanej dziewczynki, opisując całe zdarzenie i gratulując mu podkomendnego. Płk P. Patla zaprosił Oliwkę wraz z mamą i siostrą do Przemyśla, do komendy BiOSG. Przybył tu także nasz bohater, mł. chor. Piotr Gac ze swoim bezpośrednim przełożonym. Funkcjonariusz otrzymał za swą postawę list gratulacyjny i nagrodę pieniężną, a Oliwka i siostra prezenty, wśród których były m.in. misie „przebrane” za strażników granicznych. Była też okazja do zwiedzenia sali historycznej w komendzie i pamiątkowej sesji zdjęciowej.
Monika Kamińska


