
KOLBUSZOWA, KRAJ. Nowe zapisy w ustawie, czyli wyższy poziom absurdu.
W nowym systemie gospodarki odpadami komunalnymi jest zapis, że teraz każdy ma obowiązek segregować śmieci. Urzędnicy tłumaczą, że to tylko gra słów, a obywatele nadal mają prawo do mieszania odpadów. Muszą tylko liczyć się z tym, że zapłacą więcej. No dobrze, a co z mieszkańcami bloków? Jak rozpoznać, który z nich segreguje śmieci, a który nie? – Tu panuje odpowiedzialność zbiorowa – słyszymy w urzędzie.
Irracjonalne zmiany w lokalnych systemach gospodarki odpadami komunalnymi na samorządach wymusiła ustawa o czystości w gminach. Kazimierz Kret, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w kolbuszowskim magistracie, tłumaczy, że w zasadzie nic się nie zmieniło. – Nie ma tam żadnej rewelacji, po prostu zdefiniowano pewne pojęcia – zaznacza. – Ustanowiono też obowiązkową segregację odpadów – dodaje.
W blokach odpowiedzialność zbiorowa
Co to znaczy „ma obowiązek”? Przymus? – Nie. To jest po prostu gra słów. Jeżeli obywatel nie będzie segregował odpadów, to jak do tej pory będzie płacił stawkę wyższą – tłumaczy kierownik Kret. Jak to się ma do zapisu, że każdy ma obowiązek segregować? – Bo każdy z nas taki obowiązek ma – odpowiada urzędnik. – Jeśli tego nie robimy, to mamy naliczane wyższe opłaty i tyle. A więc w zasadzie nic się nie zmienia – zapewnia.
Jak to będzie wyglądało w blokach? – Obowiązuje tam odpowiedzialność zbiorowa – wyjaśnia Kret. – Jeżeli mieszkańcy zobowiążą się do segregowania odpadów, a wyłamie się z tego choćby jeden z nich, to wówczas wszystkim będzie naliczana wyższa stawka podatku.
To nie jedyny przykład absurdów w znowelizowanej ustawie o czystości w gminach. Jeden z zapisów nowego prawa mówi, że jeśli na danej nieruchomości zameldowanych będzie więcej osób niż wynika to z deklaracji śmieciowej, to samorząd będzie mógł żądać od właściciela udokumentowanych wyjaśnień tej sytuacji. Czyli trzeba będzie jechać po „kwity” nierzadko do odległych miejsc. To w praktyce oznaczać będzie nic innego jak uciążliwości dla mieszkańców i produkcję nikomu niepotrzebnej urzędniczej makulatury.
Paweł Galek


