
WILCZA WOLA. Zalew „Maziarnia” w Wilczej Woli co roku zbiera swoje krwawe żniwo. Giną głównie ludzie młodzi.
– To antyreklama, którą należy zmienić, bo ten zalew to druga, po skansenie, atrakcja turystyczna powiatu kolbuszowskiego – ktoś powie. Problem w tym, że gminy Raniżów i Dzikowiec, na terenie których jest akwen, nie opływają w bogactwa i nie stać ich na ucywilizowanie zalewu (na początek wyczyszczenie i wyrównanie całego jego dna).
Bogumiła Kosiorowska, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury w Dzikowcu, przyznaje, że „Maziarnia” to idealne wręcz miejsce do realizacji projektów kulturalnych.
– My dość często organizujemy tam plenery malarskie. Przy okazji dzieciaki chodzą sobie po okolicznym lesie. Tam naprawdę można fajnie spędzić czas nie za duże pieniądze. To piękne miejsce – zachwyca się. – Inna sprawa, że zalew jest niebezpieczny. Odradzałabym jednak kąpiel w tym akwenie, a już na pewno w miejscach niestrzeżonych. Z tego samego powodu nie zamierzam również organizować tam masowych imprez kulturalnych.
pg


