Co zrobić z „Maziarnią”?

„Maziarnia” to tak samo urokliwe, jak i niebezpieczne miejsce. Fot. Paweł Galek
„Maziarnia” to tak samo urokliwe, jak i niebezpieczne miejsce. Fot. Paweł Galek

WILCZA WOLA. Zalew „Maziarnia” w Wilczej Woli co roku zbiera swoje krwawe żniwo. Giną głównie ludzie młodzi.

– To antyreklama, którą należy zmienić, bo ten zalew to druga, po skansenie, atrakcja turystyczna powiatu kolbuszowskiego – ktoś powie. Problem w tym, że gminy Raniżów i Dzikowiec, na terenie których jest akwen, nie opływają w bogactwa i nie stać ich na ucywilizowanie zalewu (na początek wyczyszczenie i wyrównanie całego jego dna).

Bogumiła Kosiorowska, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury w Dzikowcu, przyznaje, że „Maziarnia” to idealne wręcz miejsce do realizacji projektów kulturalnych.

– My dość często organizujemy tam plenery malarskie. Przy okazji dzieciaki chodzą sobie po okolicznym lesie. Tam naprawdę można fajnie spędzić czas nie za duże pieniądze. To piękne miejsce – zachwyca się. – Inna sprawa, że zalew jest niebezpieczny. Odradzałabym jednak kąpiel w tym akwenie, a już na pewno w miejscach niestrzeżonych. Z tego samego powodu nie zamierzam również organizować tam masowych imprez kulturalnych.

pg

Leave a Reply

Your email address will not be published.