RZESZÓW. Wyruszyła 39. Rzeszowska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę.
Ponad 300 km w ciągu 10 dni – takie wyzwanie stoi przed pielgrzymami, którzy w czwartek, 4 sierpnia, wyruszyli rano z Rzeszowa do Częstochowy. Droga nie jest łatwa (ok. 30 km dziennie), pogoda nie zawsze sprzyja, a nogi często odmawiają posłuszeństwa, jednak nawet takie niedogodności nie zrażają pątników. 13 sierpnia staną przed obrazem Czarnej Madonny i zawierzą jej intencje, które będą im towarzyszyć na pielgrzymkowym szlaku.
– W tym roku z rzeszowską pielgrzymką maszeruje ponad 1360 pielgrzymów, w tym ok. 160 kapłanów, kleryków, sióstr zakonnych i służb porządkowych. Jest to porównywalna liczba do zeszłego roku, chociaż obawialiśmy się, że może być znacznie niższa. Pielgrzymom, jak co roku, będzie przewodniczył ks. bp Edward Białogłowski – mówi ks. Jan Szczupak, rzecznik pielgrzymki.
„Zanurzeni w Miłosierdziu” to hasło tegorocznej pielgrzymki, które nawiązuje tematycznie do trwającego obecnie Roku Miłosierdzia. Nadzwyczajnego. – Każdego dnia będziemy wspólnie zgłębiać tajemnicę Bożego Miłosierdzia, a także prosić o nie dla nas i dla naszych bliskich – wyjaśnia ks. Szczupak.
Błogosławiony trud
Pielgrzymka to szczególne wyzwanie dla tych, którzy nie lubią wcześnie wstawać. W niektóre dni trzeba bowiem być gotowym do drogi już o godz. 5. A ostatniego dnia pielgrzymi muszą wstać jeszcze przed świtem, bo wyjście jest zaplanowane na godz. 3.15, żeby dotrzeć na Jasną Górę na godz. 10. Co sprawia, że pomimo tylu trudów nie brakuje chętnych na piesze pielgrzymowanie?
– Jest pewna grupa, która chodzi systematycznie od lat, a pielgrzymka jest wpisana w ich rytm życia. Są też tacy, którzy borykają się z różnymi problemami i chcą pielgrzymować w konkretnej intencji. Nie brakuje również młodych ludzi, którzy chcą umocnić swego ducha i przeżyć kilka wakacyjnych dni właśnie na pielgrzymce – tłumaczy ks. Jan Szczupak.
Młodzi nie boją się pielgrzymowania
Aleksandra Zapał (22 lata) z Ropczyc idzie już po raz czwarty na Jasną Górę. – Pierwszy raz na pielgrzymce byłam w 2011 r. wspólnie z ropczycką grupą św. Barbary, jednak od dwóch lat jestem wierna studenckiej grupie św. Kingi, gdzie poznałam wielu wspaniałych ludzi. Dopóki będzie mi dane, będę pielgrzymować właśnie z tą grupą, ponieważ jest jedyna w swoim rodzaju – katechezy skierowane do młodego człowieka i odpowiadające na jego trudne pytania, ciekawi goście, a także dużo modlitwy poprzez śpiew – mówi Ola, która podczas pielgrzymki pełni posługę muzycznej.
Kryzysy bynajmniej nie omijają pielgrzymów. – Głównie pojawiają się przez ból i dyskomfort fizyczny, ale nigdy jeszcze nie było tak źle, żeby w mojej głowie huczała jedna myśl – „rzucam to, jadę do domu”. Zawsze udawało mi się przezwyciężyć ten trudny czas – podkreśla Ola. Dodaje, że bardzo lubi atmosferę radości, jaka panuje w grupie św. Kingi. – Kiedy trzeba, potrafimy się skupić na katechezach i modlitwie. Mamy też zasadę, że nie rozchodzimy się na noclegi z niewyjaśnionymi sprawami i jeśli coś do kogoś mamy, mówimy mu to wprost, żeby oczyścić atmosferę – zaznacza. Nie ma bowiem nic gorszego, jak niewyjaśnione sytuacje, które spotęgowane fizycznym zmęczeniem po całodziennej wędrówce mogą urosnąć do rangi tragedii.
Jak sobie pościelisz….
Grupy pielgrzymkowe dzielą się zazwyczaj na tzw. dziesiątki, czyli grupy osób, które mają wspólny nocleg i dyżury. W grupie św. Kingi jest jednak nieco inaczej. – Codziennie losujemy osoby, z którymi będziemy nocować, co sprzyja integracji ludzi – wyjaśnia Ola. Nie zawsze pielgrzymi nocują w domach, czasem trafi się szkoła, remiza lub stodoła. – Spanie w stodole też ma swój urok: zapach i miękkość siana, odgłosy zwierząt. Z tego co pamiętam, ze wszystkich noclegów najlepiej spało mi się właśnie w stodołach – przyznaje.
Grupa św. Kingi dba również o odpowiednie przygotowanie wspólnych posiłków. – Kierowca sanitarki wozi rolkę papierowego jednorazowego obrusu i na postojach z posiłkami rozwija go na ziemi. Dzięki temu cała grupa może usiąść przy jednym „stole” i wspólnie zjeść, dbając, aby nikt nie odszedł głodny – mówi Ola.
– Pielgrzymka na Jasną Górę to wspaniały czas wyczekiwany przeze mnie niecierpliwie każdego roku. Najbardziej uderza mnie świadectwo wiary ludzi idących obok mnie i podobnych do mnie – studentów, borykających się z podobnymi problemami, szukających odpowiedzi na podobne pytania. Cieszę się, że mogę przez ten czas choć trochę ich poznać, podzielić się z nimi dobrym słowem czy kanapką. Wspólnie idziemy do Maryi, wspierając się w trudach wędrówki, wspólnie się modlimy, śpiewamy i radujemy. To świetna okazja, żeby zbliżyć się do Boga – podkreśla Ola.
Sięgając do początków
Inicjatorem Rzeszowskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę jest ks. Franciszek Rząsa. Wspólnie z Wiesławem Słowikiem jako pierwsi przeszli obecną trasę z Rzeszowa do Częstochowy. 5 sierpnia 1978 r. po raz pierwszy sprzed rzeszowskiej Fary wyruszyła zorganizowana grupa licząca 186 pątników. Tak z roku na rok przybywało amatorów pieszego pielgrzymowania w naszym regionie. Jak dotąd najwięcej pielgrzymów wędrowało w 1991 r. – zanotowano wówczas 5 tys. 300 uczestników.
mp
[print_gllr id=189799]



One Response to "W drodze do Maryi (ZDJĘCIA)"