
To nie był zły mecz „Stalówki”. Zespół Rafała Wójcika potrafił narzucić swoje warunki jednemu z faworytów, ale znów brakowało atutów w ofensywie.
Kilka tygodni temu stalowcy przegrali w Pucharze Polski z Radomiakiem aż 0-4. Na inaugurację ligi też się nie popisali, ulegając 0-3 Odrze Opole. W sobotę wynik i sama gra były lepsze, ale pociecha to marna. Punktów wciąż nie ma i zielono-czarni, razem z Olimpią Zambrów, zamykają tabelę.
Kibice są rozczarowani, lecz… tego należało się po piłkarzach Stali spodziewać. Gdy w letniej przerwie wymienia się cały zespół, trudno wymagać cudów. Silnik w aucie jest na dotarciu, choćbyśmy stawali na głowie, maksymalnej prędkości w tym okresie nie osiągniemy. Pytanie: kiedy maszyna będzie gotowa, by ścigać się z innymi? W starciu z Radomiakiem to stalowcy starali się dyktować warunki. Nadziali się jednak na kontrę i Leandro, jeden z najbardziej wartościowych pomocników ligi, pokonał Bartosza Konckiego. Drugiego gola ekipa Wernera Liczki strzeliła w okresie przewagi Stali. Niestety, znów po prezencie od miejscowych obrońców.
STAL Stalowa Wola 1
RADOMIAK Radom 2
(0-1)
0-1 Leandro (18.), 0-2 Filipowicz (80.), 1-2 Gębalski (90. – karny).
STAL: Koncki – Korczyński, Kolbusz, Stelmach (46. Argasiński), Wójcik, Mistrzyk (81. Adamski), Żołądź, Dziubiński, Gębalski, Dobkowski – Zawierucha (59. Piechniak).
RADOMIAK: Szady – Kucharski, Grudniewski, Gurzęda, Sulkowski, Filipowicz (82. Spychała), Bemba, Kościelny, Leandro (73. Agu), Brągiel – Stanisławski (75. Cupriak).
Sędziował: Jacek Lis (Katowice). Żółte kartki: Dziubiński, Zawierucha, Piechniak – Szady, Sulkowski, Brągiel. Widzów: 500.
tsz


