Trzeba znieść zakaz używania silników spalinowych, zanim dojdzie do tragedii!

Jezioro Solińskie od lat cieszy się popularnością turystów z całej Polski. Niestety, zakaz używania silników spalinowych utrudnia szybką reakcję żeglarzy w razie zagrożenia. Fot. Archiwum
Jezioro Solińskie od lat cieszy się popularnością turystów z całej Polski. Niestety, zakaz używania silników spalinowych utrudnia szybką reakcję żeglarzy w razie zagrożenia. Fot. Archiwum

SOLINA. Według żeglarzy, dla urzędników strefa ciszy jest ważniejsza od bezpieczeństwa pływających.

W ostatnią niedzielę Jezioro Solińskie nawiedził szkwał. Burza połączona z intensywnymi opadami deszczu uwięziła na akwenie około stu osób. Wiele łódek zostało wywróconych. Bieszczadzcy WOPR-owcy musieli interweniować ponad 40 razy, żeby ewakuować potrzebujących. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Czas zmienić przepisy zakazujące używania silników spalinowych na jednostkach pływających po zalewie Solińskim zanim dojdzie do tragedii.

– Tym razem się udało, ale następna burza może być jeszcze groźniejsza i ratownicy nie zdążą wszystkich odstawić na brzeg. Można jednak uniknąć ryzyka i nie zostawiać ludzi na pastwę losu, tylko pozwolić używać silników spalinowych na tym zbiorniku – mówi pan Adam z Rzeszowa, który żegluje od 20 lat.

Obecnie wyznaczanie stref ciszy należy do kompetencji rad powiatów. Korzystając z tego uprawnienia, Rada Powiatu Leskiego w 2006 r. wprowadziła zakaz używania jednostek pływających z napędem spalinowym na całym obszarze Jeziora Solińskiego, leżącego w granicach powiatu leskiego oraz całego Jeziora Myczkowieckiego. Wyjątek stanowi Policja, Państwowa Straż Rybacka, Państwowa Straż Pożarna, jednostki Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce oraz Bieszczadzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (BWOPR).

Zezwolenie na poruszanie się po Zalewie Solińskim uzyskały dodatkowo statki Żeglugi Pasażerskiej (12 sztuk) prowadzące działalność zarobkową, jednostki pływających ośrodków naukowo-badawczych wyższych uczelni, jednostki pływających licencjonowanych ośrodków szkolenia żeglarskiego, właściciele zarejestrowanych wypożyczalni sprzętu pływającego (posiadających ponad 25 sztuk jednostek pływających) na wypadek potrzeby holowania czy akcji ratunkowych, a także jednostki Polskiego Związku Wędkarskiego.

– Pozostali użytkownicy muszą zadowolić się silnikami elektrycznymi, które jednak są znacznie słabsze od spalinowych i w razie niebezpieczeństwa nie pozwalają na dostatecznie szybki powrót do brzegu. Wystarczyłoby zmniejszenie tego rygorystycznego przepisu i pozwolenie na uruchomienie silnika spalinowego w określonych okolicznościach – mówi pan Adam.

Nad Soliną pogoda jest wyjątkowo zmienna. Góry zasłaniają horyzont i czasami trudno zorientować się, że za chwilę nastąpi załamanie pogody. Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest cisza (jak przed burzą), jesteśmy na środku zalewu, nagle nadciąga niezapowiedziana burza, chcielibyśmy uciec i przybić do brzegu, ale nie mamy jak, bo łódki pozbawione są silników spalinowych, które mogłyby uratować nas z opresji. Nie jest też tak, że to brak umiejętności jest przyczyną tego, że w czasie nagłej burzy żeglarze sobie nie radzą. Po prostu w takiej sytuacji bez wsparcia techniki w postaci mocnego silnika spalinowego nawet najbardziej doświadczony żeglarz sobie nie poradzi.

– Sytuacja z zakazem używania silników spalinowych jest nie do pomyślenia na Mazurach – podpowiadają żeglarze. Dlatego czas najwyższy, aby władze zniosły zakaz używania silników spalinowych na Solinie, ale w rozsądny sposób. Powinny zostać opracowane specjalne przepisy dla łódek, opisujące jak szybko można się poruszać z użyciem silnika, np. do 8 km na godzinę. Z takiego zezwolenia powinny być wyłączone skutery wodne i motorówki rozwijające dużą prędkość i mocno hałasujące.

Jako doświadczony żeglarz pan Adam przyznaje, że Solina jest akwenem trudnym i potrafi zaskoczyć nawet osoby z dużym stażem za sterami. – Jezioro Solińskie jest trudne i bez szkwału, wiatr kręci, jak to się mówi w języku żeglarskim, bo wkoło są góry – dodaje.

Reasumując: przepisy powinny zostać zmienione bez czekania na ewentualną tragedię. Czy trzeba czekać na trupy, żeby osoby odpowiedzialne za tę sytuację dostrzegły konieczność zmiany prawa?

Żeglarze, gdyby uzyskali taką możliwość, bez problemu zainwestowaliby w małe silniki spalinowe. Tymczasem obecnie z obecnych przepisów korzystają jedynie właściciele statków quasi-wycieczkowych, które zarabiają na pływaniu po jeziorze, bo ich zakaz używania silników nie dotyczy.

***

A jakie jest Państwa zdanie na temat całkowitego zakazu korzystania z silników spalinowych na Jeziorze Solińskim? Jeśli ktoś z Państwa ucierpiał podczas burzy czy innej sytuacji właśnie wskutek braku pozwolenia na ten rodzaj silnika, prosimy o kontakt z naszą redakcją. Wspólnymi siłami możemy zawalczyć o nasze bezpieczeństwo na Bieszczadzkim Morzu. Czekamy na Wasze telefony pod nr 17 852 55 55 oraz na maile pod adresem: mprzybylski@supernowosci24.pl

Mirosław Przybylski

42 Responses to "Trzeba znieść zakaz używania silników spalinowych, zanim dojdzie do tragedii!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.