Czy lekkoatleci doczekają się budowy nowego obiektu?

- Wierzę, że klub Resovia podoła tej inwestycji i jako inwestor będzie chciał ją zrealizować, nie tracąc przy tym środków, które są zagwarantowane w Ministerstwie Sportu i Turystyki - mówi Witold Walawender, radny z Rozwoju Rzeszowa. Fot. Wit Hadło
– Wierzę, że klub Resovia podoła tej inwestycji i jako inwestor będzie chciał ją zrealizować, nie tracąc przy tym środków, które są zagwarantowane w Ministerstwie Sportu i Turystyki – mówi Witold Walawender, radny z Rozwoju Rzeszowa. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Aby inwestycja mogła ruszyć, potrzebny jest inwestor.

Włodarze miasta odrzucają zarzuty radnych, którzy uważają, że do powstania Podkarpackiego Centrum Lekkoatletycznego brakuje dobrej woli ze strony prezydenta Ferenca. – Pieniądze przekażemy pod jednym warunkiem – nie będziemy inwestorem – słyszymy w ratuszu.

Obiekt, w którym obecnie trenują lekkoatleci, pozostawia wiele do życzenia. Brakuje w nim odpowiedniego zaplecza sanitarnego i warunków do ćwiczeń. Rozwiązaniem tych problemów miała być budowa Podkarpackiego Centrum Lekkoatletycznego.

Jego koszt oszacowano na 32 mln zł. 16 mln dotacji zadeklarowało się przekazać Ministerstwo Sportu i Turystyki, natomiast miasto i samorząd województwa na ten cel obiecały dać po 8 mln zł. W odczuciu niektórych rzeszowskich radnych miasto robi wszystko, aby nie wywiązać się ze współpracy. Dlatego też 26 kwietnia br. podczas sesji Rady Miasta radni wystosowali apel do prezydenta Ferenca, aby ten przedstawił postęp prac nad projektem budowy PCL.

Miasto nie chce być inwestorem
Do tematu powrócono na wtorkowej, 30 sierpnia, sesji Rady Miasta. – Stanowisko prezydenta jest jasne. Środki finansowe, które radni zaproponowali w kwietniu tamtego roku, jesteśmy w stanie przekazać na budowę PCL. Nie możemy być jednak inwestorem – poinformował Stanisław Sienko, zastępca prezydenta miasta Rzeszowa.

Przewodniczący Rady Miasta, Andrzej Dec, popiera stanowisko, twierdząc, że Rzeszów nie jest gotowy na przyjęcie na siebie tak dużego ciężaru. – Gdyby klub Resovia, czyli potencjalny inwestor, był wiarygodny finansowo, to z pewnością samorządy przekazałyby mu po 8 mln zł. Jednak mamy tego świadomość, że ten klub, podobnie jak inne, ma problemy – mówił Dec. Przewodniczący zaproponował również, aby klub złożył do miasta oficjalne pismo, w którym zadeklaruje się być inwestorem.

Kto będzie głównym inwestorem?
– Myślę, że klub będzie chciał wystosować specjalne pismo do miasta, w którym zawrze informacje o tym, że będzie głównym inwestorem, a to dlatego, aby nie stracić dofinansowana. Nie mogę decydować za zarząd klubu, ale wierzę, że prezes podejmie odpowiednie kroki i klub zostanie inwestorem tej inwestycji – wyjaśnia Witold Walawender, radny z Rozwoju Rzeszowa.

Agata Flak

2 Responses to "Czy lekkoatleci doczekają się budowy nowego obiektu?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.