Chcieliśmy, by liczył się człowiek

Stanisław Łakomy nigdy nie żałował swojego udziału w Solidarności. Fot. Wit Hadło
Stanisław Łakomy nigdy nie żałował swojego udziału w Solidarności. Fot. Wit Hadło

Rzeszowscy kierowcy zgłosili 24 postulaty. Domagali się m.in. likwidacji specjalnych sklepów dla milicji i łapownictwa u lekarzy.

W środę, 31 sierpnia, mija 36. rocznica podpisania porozumień sierpniowych. Wydarzenie to poprzedziła fala strajków, jaka przeszła przez kraj w lipcu i sierpniu 1980 roku. O swoje prawa w systemie komunistycznym walczyli także pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Rzeszowie. Strajk MPK był pierwszym w historii tego miasta, do roku 1980 spokojnego, cichego, stojącego na uboczu wielkiej polityki.

Strajk wywołali 25 VIII kierowcy. Powiedzieli, że nie wyjadą na miasto i zablokowali bramę. Na przewodniczącego Komitetu Strajkowego wybrali Stanisława Łakomego z działu technicznego, który znał się trochę na polityce, bo miał rodzinę w Szczecińskiem, dużo słyszał o wydarzeniach 1970 roku na Wybrzeżu, wiedział, jak trzeba się zabrać za robotę związkową. – Ja byłem pyskaty, miałem gadkę, koledzy podpuszczali mnie na zebraniach i mówiłem, co szło. Nikt nie mógł się mnie czepić, bo do pracy przychodziłem, uczciwe pracowałem, o sprzęt dbałem – wspomina tamte dni 76-letni Stanisław Łakomy i podkreśla, że w pojedynkę nikt by nic nie zrobił.

Komitet Strajkowy ogłosił 24 postulaty. Robotnicy domagali się poprawy zaopatrzenia sklepów spożywczych, wyeliminowania sprzedaży spod lady, likwidacji specjalnych sklepów dla milicji, wojska i partii, poprawy zaopatrzenia kiosku w MPK, likwidacji łapownictwa u lekarzy. Strajkujący domagali się też zgody na budowę kościołów, transmisji mszy św. radiu, wprowadzenia nauki religii do szkół. Na liście był oczywiście postulat wolnych związków zawodowych; zgłoszone przez rzeszowskich kierowców postulaty nie różniły się od postulatów strajkujących stoczniowców na Wybrzeżu. – Chcieliśmy, by liczył się człowiek, by decyzje były podejmowane w zakładzie pracy, a nie w komitetach partii czy w zjednoczeniu. Wolny związek miał być filarem uczciwych ludzi pracy. Niektórzy myśleli, że gdy Solidarność nastanie, to Wisłokiem popłynie wóda. Jak się mu znudzi, to się pójdzie trzy dni popracować, potem się położy nad Wisłokiem i coś pociągnie. I jakoś będzie szło. Ale w życiu nic nie ma za darmo… – mówi Stanisław Łakomy. – Byliśmy zgraną paką, jeden drugiego bronił, jeden drugiego zastąpił, jeden nie donosił na drugiego, nie to co dziś, że wszyscy się boją, nie wiedzą, co mają mówić do siebie.

Tabor rzeszowskiego MPK liczył ok. stu autobusów. Kierowcy jeździli starymi sanami i kilkoma przegubowcami. Autobusy były „odpalane” dla Rzeszowa przez Warszawę i Kraków. Zarabiali niewiele, musieli wyjeździć wiele godzin, by zapracować na utrzymanie rodzin. Nieco więcej dostawali za godzinę jazdy, gdy sprzedawali i kasowali sami bilety.

Strajk w bazie MPK wiązał się z wielkim ryzykiem i z obawami przed prowokacją. Kierowcy pilnowali autobusów. – Baza był pełna paliwa, gdyby ktoś chciał nam na złość zrobić, to autobusy poszłyby w powietrze – opowiada pan Stanisław.

Strajkujący kierowcy byli odcięci od świata, nie wiedzieli, co się dzieje na zewnątrz, tylko tyle, co dowiedzieli się z nasłuchu Radia Wolna Europa. Czy się bali o rodziny? – A kto by się po cichu nie bał? Gdy ktoś portkami trząsł, to jeden drugiego podpuszczał, by się nie bał, bo innego wyjścia nie ma.

Strajk w MPK kierowcy zawiesili 28 sierpnia, by ułatwić stoczniowcom rozmowy ze stroną rządową. Stanisław Łakomy nigdy nie żałował udziału w tamtym wydarzeniu i działalności w Solidarności. 13 XII 1981 roku, w pierwszym dniu stanu wojennego, został internowany w Załężu k. Rzeszowa. W 1982 r. został ponownie internowany. Działał w podziemnej Solidarności, stracił pracę, musiał przejść na rentę. Kolportował nielegalne wydawnictwa, współorganizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Rzeszowie. Ujawnił się w 1988 r. W 1989 r. przewodniczył Komisji Wyborczej przy Rzeszowskim Komitecie Obywatelskim „S”. W 2005 współzałożyciel rzeszowskiej Grupy Ujawnić Prawdę. Wielokrotnie rozpracowywany przez aparat bezpieczeństwa PRL.

Piotr Samolewicz

3 Responses to "Chcieliśmy, by liczył się człowiek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.