Postawili się wojewodzie

- Przez kilkanaście lat pracy nie zostałem ani razu ukarany przez pracodawców - bronił się na sesji radny Błażej Borowiec. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Przez kilkanaście lat pracy nie zostałem ani razu ukarany przez pracodawców – bronił się na sesji radny Błażej Borowiec. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Radny o tym, że pracodawca chce go wyrzucić z pracy dowiedział się od przewodniczącego samorządu. Mimo że jest liderem opozycji, w jego obronie ławą stanęła cała rządząca koalicja.

Wojewoda Ewa Leniart chce zwolnić z pracy Błażeja Borowca. Borowiec jest szefem Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, ale też radnym miejskim Niska. Wojewoda musiała zapytać się niżańskiego o zgodę na zwolnienie radnego. Koledzy z ław samorządowych jednogłośnie stanęli w jego obronie. Takiej zgody w niżańskiej Radzie Miejskiej już dawno nie było.

Radny Borowiec lideruje samorządowej opozycji. Startował w wyborach burmistrza Niska i w pierwszej rundzie wygrał z kandydatem PiS. W samorządzie miejskim rządzi dość egzotyczna, ale zwarta koalicja PiS i SLD.

Nie traktujmy ludzi przedmiotowo
Wojewoda zgłosiła zamiar zwolnienia radnego w połowie lipca. To było totalne zaskoczenie, bowiem Borowiec szefem Podkarpackiego Inspektoratu ORiN jest od wiosny ub. roku i stanowisko objął w wyniku konkursu. O zamiarze zwolnienia dowiedział się nie od pracodawcy, a od przewodniczącego niżańskiego samorządu. Ten wystąpił do wojewody o uzasadnienie, gdyż sprawa ewentualnego zwolnienia będzie procedowana przez radnych na otwartej sesji. Dowiedział się tylko tyle, że wojewoda skorzysta z prawa, które daje jej wyrok Sądu Najwyższego z kwietnia 2010 r. Ponadto rozwiązanie umowy o pracę nie ma związku z wykonywaniem przez Błażeja Borowca mandatu radnego.

– Wojewoda nie raczyła przedstawić jakiegokolwiek uzasadnienia swojej decyzji – mówił podczas sesji radny Zbigniew Kotuła. – Zdaję sobie sprawę, że nie musi, ale nie traktujmy ludzi przedmiotowo.

Zdaniem samego zainteresowanego, „polityka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem”. Zdaniem pozostałych radnych, też. Borowiec w głosowaniu nie brał udziału, ale z 18 obecnych na sesji radnych, 18 nie zgodziło się na rozwiązanie umowy o pracę z Błażejem Borowcem. To rąk wojewodzie nie wiąże, ale zwolnienie podwładnego czyni znacznie trudniejszym. W przypadku podjęcia takiej decyzji, zwolniony pójdzie do sądu pracy i raczej na pewno wygra. Nie wiadomo, czy taki krok wojewodzie się opłaci, bo za kilka miesięcy Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa przestanie istnieć, wchodząc w skład większej Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.