
KIELCE. U podnóża Gór Świętokrzyskich trwa największa w naszym kraju i trzecia co do wielkości w Europie wystawa militariów.
XXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego we wtorek otworzył min. Antoni Macierewicz. Wśród przeszło 600 wystawców z 30 krajów jest kilku z Podkarpacia. Są tam m.in. Huta Stalowa Wola i jej sąsiadka Huta Stali Jakościowych, Pratt&Whitney z Rzeszowa, Dezamet z Nowej Dęby i oczywiście PZL Mielec. Oczywiście, bo ciągle nie jest rozstrzygnięta batalia o śmigłowiec wielozadaniowy dla naszej armii, a lada moment zostanie ogłoszony przetarg na śmigłowiec szturmowy. Ten drugi wart będzie przynamniej 4 mld zł i to dlatego śmigłowce „obsiadły” kielecką halę wystawienniczą. Black Hawk z Mielca przyleciał uzbrojony po zęby i dlatego wzbudza wielkie zainteresowanie. W sąsiedztwie stoi francuski Caracal, który jest liderem w wyścigu do przetargu na śmigłowce wielozadaniowe. W oddaleniu od nich posadowił się amerykański Apache, prawdziwy postrach pól walki na wszystkich frontach świata.
W pierwszy dzień MSPO podziwiających Black Hawka witał marszałek Władysław Ortyl. Na targach ludzi na stanowiskach nie brakuje. Choć bilety są bardzo drogie, fani militariów stoją w kolejkach. Tylko ten jeden raz w roku mogą wziąć do ręki każdy pistolet, złożyć się do strzału z nowoczesnego karabinu albo zasiąść w symulatorze helikoptera czy działka przeciwlotniczego. Kabiny mieleckiego Black Hawka, czy stalowowolskiej armatohaubicy Krab, też są otwarte dla wszystkich.
jam
[print_gllr id=193086]


