Ofiarą dzikiej wycinki padają dęby i brzozy

Nielegalna wycinka drzew nad jeziorem prowadzona jest od dłuższego czasu. Teraz przed zbliżającym się sezonem grzewczym może się jeszcze nasilić. Fot. Bogdan Myśliwiec
Nielegalna wycinka drzew nad jeziorem prowadzona jest od dłuższego czasu. Teraz przed zbliżającym się sezonem grzewczym może się jeszcze nasilić. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Złodzieje pustoszą drzewostan nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Znad akwenu znikają młode nasadzenia.

Ledwo degradowana przez lata przez siarkowy przemysł przyroda odzyskała naturalne warunki do wzrostu, a już jest niszczona przez żądnych taniego zysku złodziei. Znaleźliśmy miejsce, gdzie trwa dzika wycinka drzew nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

Już kilka tygodni temu do tarnobrzeskiej komendy dotarła wiadomość, że z dnia na dzień z terenów zielonych nad Jeziorem Tarnobrzeskim zniknęło około 100 drzew. Sprawa została jednak umorzona ze względu na brak możliwości znalezienia sprawcy. Teraz znów ktoś nielegalnie wycina drzewa. Alarmuje o tym jeden z byłych pracowników Kopalni Siarki Machów, który zna te tereny jak własną kieszeń.

Mężczyzna przyznaje, że proceder ten trwa od lat. Z każdym rokiem są kradzione młode brzozy i dęby. Grubsze pnie są zabierane na opał do kominków, a wierzchołki i inne mniejsze gałęzie zostają. Jedno z takich pobojowisk po dzikiej wycince znaleźliśmy wczoraj na skarpie południowo-wschodniej. Widok przykry, szczególnie, że niszczone są drzewa, które nasadzono kilka lub kilkanaście lat temu.

Teren ten należy do Gminy Tarnobrzeg. Wice prezydent miasta Wojciech Brzozowski zna sprawę i jak przyznał, na miejscu, w którym dochodzi do wycinki, zostaną zamontowane fotopułapki. Jeśli złodzieje wybiorą się w to miejsce, ich obecność zostanie zarejestrowana i uda się wyciągnąć konsekwencje ze złodziejskiego procederu.

Nad Jeziorem Tarnobrzeskim na razie brakuje dużej turystycznej infrastruktury. Teren wokół zalewu nie jest obecnie pilnowany tak, jak to było zaraz po jego otwarciu. Wtedy codziennie wieczorem na drogach prowadzących na plaże opuszczano szlabany i pojawiali się pracownicy firmy ochroniarskiej. Teraz, gdy obszar jest niepilnowany, giną nie tylko drzewa, ale i płyty, które ułożono dla wzmocnienia skarpy.

Prezydent Brzezowski prosi, aby jeśli mieszkańcy miasta lub wypoczywający nad jeziorem dostrzegą osoby, które pustoszą drzewostan nad jeziorem zachowały obywatelską postawę, nie przymykały na ten proceder oczu, tylko informowały odpowiednie służby.

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.