
JASŁO. Powołany przez miasto biegły lekarz weterynarii uznał, że nie doszło do znęcania się nad zwierzętami.
Powiatowy lekarz weterynarii po raz drugi wnioskował do burmistrza o czasowe odebranie psów panu Stanisławowi z ul. Polnej w Jaśle. Jego zdaniem, właściciel nie radzi sobie z opieką nad zwierzętami, których stan utrzymania nosi znamiona znęcania się. Miasto podjęło w tej sprawie odpowiednie kroki i poprosiło o opinię niezależnego biegłego.
Mieszkańcy ul. Polnej w Jaśle zostali sterroryzowani przez sforę psów, których właścicielem jest 66-letni pan Stanisław. Kilkanaście lat temu było ich około trzydziestu. W stadzie zwierzęta te czuły się pewnie i atakowały przechodzących obok posesji ludzi, a że ogrodzenie było nieszczelne – wybiegały na ulicę, okrążały swoją „ofiarę” i dochodziło do pogryzień. Takie incydenty miały miejsce 4 – 5 razy do roku.
– To było 2 lata temu jak mnie pogryzły. Szłam do sklepu, a w pobliżu nie było nikogo. Jak doszłam do słupa, wszystkie z bramy wybiegły. One przewracają człowieka i otaczają go w koło. Ledwo stamtąd uciekłam. Za mną była jedna krew. Panowie z pogotowia powiedzieli mi, że mam rany szarpane – mówiła Maria Pałys, mieszkanka ul. Polnej w Jaśle. – Chcemy spokojnie żyć! Zaatakowały raz mamę, kobietę 84-letnią. Podarły jej spódnicę, buty, zgryzły torebkę. Inna pani kiedyś biegła i rany sobie u nas obmywała. Dzieci mogłyby chodzić z rodzicami, pojeździć na rowerze, ale nie da się! – wspominała Barbara Szot.
Sprawie przyglądnął się wówczas powiatowy lek. wet. Andrzej Smyka. Przeprowadził on kontrolę stanu utrzymania zwierząt, a w 2013 r. po raz pierwszy wystąpił z wnioskiem do burmistrza miasta o czasowe odebranie psów panu Stanisławowi. Miasto odmówiło ich odebrania, ale podjęło działania m.in. sfinansowało szczepienie psów przeciw wściekliźnie, sterylizację, przeprowadziło także adopcję psów. Z około 14 w tym czasie na tej pozostało posesji 8.
Problem z psami ponownie pojawił się w kwietniu br. 17-letnia mieszkanka Jasła spacerująca ul. Polną została przez nie zaatakowana. Do dotkliwego pogryzienia 79-latka doszło również minionej zimy.
– Na podstawie zebranego przez policjantów materiału dowodowego 66-letni mieszkaniec Jasła usłyszał zarzuty nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia dwóch osób poprzez zaniechanie opieki nad psami, w wyniku czego pokrzywdzeni doznali obrażeń ciała. Podejrzany przyznał się do zarzucanych czynów i poddał dobrowolnie karze. Ponadto skierowaliśmy przeciwko niemu dwa wnioski o ukaranie do sądu z art. 77. kodeksu wykroczeń, tj. za niezachowanie zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierząt. Wykroczenie to zagrożone jest karą grzywny do 250 zł albo karą nagany – poinformował st. asp. Piotr Wojtunik, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Powiatowy lekarz weterynarii uznając, że właściciel psów utrzymuje je w niewłaściwych warunkach bytowania, jak również stosuje okrutne metody w chowie lub hodowli zwierząt, przez co rozumie się działania lub zaniechania człowieka prowadzące do zmian patologicznych w ich organizmie, co stanowi formę znęcania się nad zwierzętami, wnioskował o czasowe odebrane psów właścicielowi.
Na tej podstawie władze miasta wszczęły postępowanie administracyjne. Mało tego, powołany został biegły lekarz weterynarii, który miał wydać opinię, czy psy są przetrzymywane w sposób noszący znamiona znęcania się nad zwierzętami.
– Po przeprowadzeniu czynności przez lekarza weterynarii, tj. oględzin psów i posesji, wywiadu z panem Stanisławem i osobą, która mu pomaga w opiece nad zwierzętami oraz zapoznaniu się ze zgromadzonym przez burmistrza miasta Jasła materiałem, biegły orzekł, że postępowanie pana Stanisława nie nosi znamion znęcania się nad zwierzętami w myśl ustawy o ochronie zwierząt – wyjaśnia Agata Koba, rzecznik Urzędu Miasta w Jaśle.
Na podstawie wydanej opinii przez biegłego lekarza weterynarii – Daniela Cieślę z Gorlic, burmistrz Ryszard Pabian wydał decyzję odmowną w sprawie czasowego odebrania zwierząt panu Stanisławowi. Obecnie trwają poszukiwania nowych domów dla pozostałych sześciu psów.
Ilona Dziedzic
***
Echa publikacji
STANOWISKO URZĘDU MIASTA W JAŚLE
8 września 2016 roku w gazecie „Super Nowości” ukazał się artykuł pod tytułem: „Psy, które rzucają się na ludzi, zostają u właściciela”, autorstwa pani Ilony Dziedzic. Niestety, zarówno tytuł artykułu, jak i podane w nim informacje nie odzwierciedlają rzeczywistości.
Miasto wielokrotnie udzielało informacji w sprawie psów z ul. Polnej wierząc, że dzięki temu Czytelnicy dowiedzą się, w jak trudnej i złożonej sytuacji znaleźli się zarówno mieszkańcy tej ulicy jak i właściciel psów. Tymczasem wątek ten nie został przedstawiony w sposób obiektywny. Z przekazanych informacji wybrano tylko niektóre, pomijając te pokazujące złożoność omawianego zagadnienia. Mało tego, Miasto, pomimo braku przepisów nakładających na nie taki obowiązek, jako jedyna instytucja, pomogło i pomaga w rozwiązaniu tego problemu, o czym świadczy stale zmniejszająca się liczba psów. Szkoda, że taka informacja nie została zamieszczona w artykule.
Nie mniej jednak, już sam tytuł artykułu „Psy, które rzucają się na ludzi, zostają u właściciela” jest niezgodny z prawdą. Owszem psy na ul. Polnej stanowiły zagrożenie dla mieszkańców, ale dzięki pomocy Miasta Jasła, sytuacja zmieniła się. Psy są pod opieką, a dwa najgroźniejsze, zostały z posesji przy ul. Polnej zabrane. Od kwietnia br. ani policja, ani Straż Miejska, ani Miasto nie otrzymały żadnego sygnału dotyczącego niebezpiecznego zachowania psów przy ul. Polnej.
Niepoparte faktami jest również podanie w tekście informacji, że: „Kilkanaście lat temu było ich (psów) około trzydziestu”. Jedyne potwierdzone informacje o liczbie psów na tej posesji w przeszłości, to informacje z roku 2013, mówiące że wtedy było ich 14. W obecnej chwili jest ich 6.
Niezrozumiałe i wprowadzające w błąd Czytelników jest też cytowanie wyłącznie archiwalnych wypowiedzi osób zainteresowanych i umieszczenie archiwalnych zdjęć. Jeżeli przyczyną napisania artykułu, było wydanie decyzji co do pozostawienia psów właścicielowi, to koniecznym powinno być sprawdzenie jak w rzeczywistości sytuacja wygląda: ile psów i które naprawdę zostały oraz zapytanie, co o tym w tej chwili sądzą osoby zainteresowane. Zamieszczenie archiwalnych wypowiedzi, zilustrowanych archiwalnymi zdjęciami sugeruje, że nic w tej sprawie się nie zmieniło, gdy tymczasem sytuacja jest całkowicie inna od tej sprzed kilku miesięcy. Mało tego, przedstawionych na zdjęciu psów już tam nie ma.
Po lekturze tytułu natomiast, rodzi się niestety smutna przekonanie, że chwytliwy tytuł był w tym przypadku ważniejszy niż wymagana od dziennikarzy wierność faktom.
Z poważaniem
Agata Koba
rzecznik prasowy UMJ
***
ODPOWIEDŹ AUTORKI
Miasto wielokrotnie udzielało informacji w sprawie psów z ul. Polnej wierząc, że dzięki temu Czytelnicy dowiedzą się, w jak trudnej i złożonej sytuacji znaleźli się zarówno mieszkańcy tej ulicy jak i właściciel psów. Tymczasem wątek ten nie został przedstawiony w sposób obiektywny. Z przekazanych informacji wybrano tylko niektóre, pomijając te pokazujące złożoność omawianego zagadnienia. Mało tego, Miasto, pomimo braku przepisów nakładających na nie taki obowiązek, jako jedyna instytucja, pomogło i pomaga w rozwiązaniu tego problemu, o czym świadczy stale zmniejszająca się liczba psów. Szkoda, że taka informacja nie została zamieszczona w artykule.
Trudno zgodzić się z zarzutami w sprawie braku obiektywizmu w artykule opublikowanym 8 września br. na łamach gazety codziennej „Super Nowości pt.”„Psy, które rzucają się na ludzi, zostają u właściciela”. Pierwsze akapity tekstu wskazują na retrospekcję, a więc powrót do faktów, które miały miejsce na ul. Polnej w Jaśle. Pokazują one, w jakiej sytuacji znajdowały się osoby mieszkające w pobliskim sąsiedztwie Pana Stanisława, właściciela psów.
Kwestia pomocy miasta w rozwiązaniu problemu została ujęta w dalszej części artykułu. Nie prawdą jest, jak wynika z pisma, że nie zamieszczono informacji dotyczących pomocy miasta Jasła w kwestii rozwiązania problemu. Istotnie podkreśliłam fakt, że w 2013 r. miasto podjęło działania m.in. sfinansowało szczepienie psów przeciw wściekliźnie, sterylizację, przeprowadziło także adopcję psów, a w rezultacie z około 14 w tym czasie pozostało 8 na tej posesji.
Niemniej jednak, już sam tytuł artykułu „Psy, które rzucają się na ludzi, zostają u właściciela” jest niezgodny z prawdą. Owszem psy na ul. Polnej stanowiły zagrożenie dla mieszkańców, ale dzięki pomocy Miasta Jasła, sytuacja zmieniła się. Psy są pod opieką, a dwa najgroźniejsze, zostały z posesji przy ul. Polnej zabrane. Od kwietnia br. ani policja, ani Straż Miejska, ani Miasto nie otrzymały żadnego sygnału dotyczącego niebezpiecznego zachowania psów przy ul. Polnej.
W przypadku tytułu artykułu decyzję podejmował redaktor prowadzący gazetę. Niemniej należy przypomnieć, że zagrożenie dla mieszkańców Jasła nie tylko stanowiły dwa psy- zabrane przez miasto, ale wszystkie, będące na posesji, której właścicielem jest Pan Stanisław Majkut. Psy z ul. Polnej atakowały w stadzie, nie pojedyńczo.
Niepoparte faktami jest również podanie w tekście informacji, że: „Kilkanaście lat temu było ich (psów) około trzydziestu”. Jedyne potwierdzone informacje o liczbie psów na tej posesji w przeszłości, to informacje z roku 2013, mówiące że wtedy było ich 14. W obecnej chwili jest ich 6.
Podają Państwo rok 2013, co oznacza, że musiałabym napisać kilka lat temu, nie kilkanaście. W artykule nie podałam żadnej konkretnej daty. Zwracając uwagę na słowo „kilkanaście” miałam na uwadze również lata 90-te. Informacji na temat liczby psów udzielił Pan Andrzej Smyka, tj. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Jaśle. Ponadto mieszkańcy ul. Polnej w rozmowie potwierdzili, że faktycznie kilkanaście lat temu psów było ok. 30.
Niezrozumiałe i wprowadzające w błąd Czytelników jest też cytowanie wyłącznie archiwalnych wypowiedzi osób zainteresowanych i umieszczenie archiwalnych zdjęć. Jeżeli przyczyną napisania artykułu, było wydanie decyzji co do pozostawienia psów właścicielowi, to koniecznym powinno być sprawdzenie jak w rzeczywistości sytuacja wygląda: ile psów i które naprawdę zostały oraz zapytanie, co o tym w tej chwili sądzą osoby zainteresowane. Zamieszczenie archiwalnych wypowiedzi, zilustrowanych archiwalnymi zdjęciami sugeruje, że nic w tej sprawie się nie zmieniło, gdy tymczasem sytuacja jest całkowicie inna od tej sprzed kilku miesięcy. Mało tego, przedstawionych na zdjęciu psów już tam nie ma.
Nie mogę zgodzić się z uznaniem, że cytowane wypowiedzi mieszkańców są niezrozumiałe i wprowadzające w błąd. Powrót do nich miał na celu pokazanie tego, z czym zmagali się mieszkańcy ul. Polnej i jak uciążliwe były dla nich psy, które de facto rzucały się do nóg każdego przechodzącego człowieka. Ta sama kwestia dotyczy się zdjęć, obrazujących tę samą posesję, na której obecnie przebywa 6 psów. Z treści artykułu także wynika, o czym świadczy obszerna wypowiedzi Pani Agaty Koby, że sytuacja przy ul. Polnej w Jaśle zmieniła się.
Z poważaniem,
Ilona Dziedzic


