Zmiany nie pomogły, koszmar trwa

Zmiany w składzie nie pomogły. Stal przegrała trzeci kolejny mecz. Fot. Bogdan Myśliwiec
Zmiany w składzie nie pomogły. Stal przegrała trzeci kolejny mecz. Fot. Bogdan Myśliwiec

I LIGA. Mielczanie zagrali lepiej, niż ostatnio, ale punktów nie przywieźli; Sebastian Łętocha wylądował w szpitalu.

Jak nie idzie, to nie idzie. Stalowcy mieli w Chojnicach swoje szanse, ale znów pudłowali i wrócili do domu z nosami zwieszonymi na kwintę. Strachu najadł się Sebastian Łętocha, który przed meczem trafił do szpitala.

Pierwszy komunikat opublikowany na stronie mieleckiego klubu budził grozę. Wydawało się bowiem, że napastnik, który kilka miesięcy temu przeszedł zabieg ablacji, znów ma problemy z sercem. Po badaniach napłynęły jednak bardziej optymistyczne wieści, ale Łętocha – co zrozumiałe – na boisko nie wyszedł.

Stare grzechy w ataku
Sytuacja kadrowa przed meczem zrobiła się prawie dramatyczna. Kontuzje, choroby i kartki zatrzymały w Mielcu aż 10 piłkarzy i trener Janusz Białek mógł wybierać spośród zaledwie 15! Nie dziwi zatem obecność pięciu zawodników, którzy poprzednie spotkanie z Chrobrym Głogów zaczęli na ławce bądź przesiedzieli na trybunach. Abstrahując od kłopotów ze zdrowiem, zmiany i tak by nastąpiły. Szkoleniowcy beniaminka musieli coś zmienić po demolce w Suwałkach (0-6) i na własnym boisku z Chrobrym (1-4). W bramce pojawił się więc Marek Kozioł, na prawej obronie Tomasz Prejs, a w środku pomocy Sebastian Szczepański i Piotr Głowacki. W ataku wystąpił Dorian Buczek, swój debiut zaliczył również Amerykanin Omar Tall. Stal w stroju dalekim od galowego plamy nie dała, ale przełom nie nastąpił. Nie udało się zwalczyć starego grzechu, czyli nieskuteczności i pojedynek zakończył się takim samym wynikiem jak ten z sierpnia w Pucharze Polski.

Trener Białek był bardzo niepocieszony. – Chojniczanka wygrała, bo potrafiła wykorzystać sytuacje. Nie mogę pojąć, co zrobili moi zawodnicy na początku spotkania, gdy wychodzili sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Gdyby potrafili to strzelić, mecz zapewne potoczyłby się inaczej – wspominał zmarnowaną okazję Buczka.

Grał z Lewandowskim
Napastnicy Stali mogą się uczyć od Andrzeja Rybskiego. Urodzony w Wolfsburgu były zawodnik Widzewa Łódź, Lechii Gdańsk i Termaliki Nieciecza dwukrotnie w piątek oszukiwał obronę i bramkarza mielczan, pakując z bliska piłkę do siatki. Chojniczanka posiada więcej takich urodzonych w latach 80. zawodników z pieczęcią jakości. Jednym z nich jest Tomasz „Laczek” Mikołajczak, mistrz Polski z Lechem Poznań z 2010 roku. W tamtym zespole nie był w stanie wygrać rywalizacji z Robertem Lewandowskim, w Chojnicach występuje już jednak od czterech lat i zapracował na miano ulubieńca publiczności. – Tomek wraca do zespołu w dobrym stylu. Cieszę się, bo to może być wielkie wzmocnienie – podkreślał trener miejscowych Maciej Bartoszek. – Gratuluję moim zawodnikom cierpliwości. To nie był dla nas łatwy mecz. Stal skoncentrowała się na odbiorze piłki i czekała na okazję do kontry. Coraz więcej zespołów gra z nami właśnie w ten sposób. O otwartym spotkaniu możemy zapomnieć, co nakłada na nas dodatkowe zadania.

Chojniczanka potwierdza jednak, że będzie groźna dla najlepszych, zwłaszcza u siebie, gdzie jeszcze nie przegrała. Niewielkie miasto na skraju Borów Tucholskich ma w herbie tura. Zawodnikom w żółto-czerwonych strojach, podobnie jak mitycznemu zwierzęciu, nie brakuje odwagi i waleczności. A Stal? Wciąż płaci frycowe. Piłkarze zbyt często podejmują błędne decyzje, choć nie są przecież poddawani gigantycznej presji. Janusz Białek z wyprawy na drugi koniec Polski na szczęście wyciągnął pozytyw. – Mimo że zabrakło nam mądrości w finalizowaniu akcji, widać postęp w naszych poczynaniach. Powoli wychodzimy z dołka – oznajmił.

Obyśmy się o tym przekonali w sobotę podczas meczu ze Stomilem Olsztyn. Półmetek rundy tuż tuż, a konto beniaminka puściutkie jak u przeciętnego Kowalskiego przed upadkiem komunizmu.

CHOJNICZANKA 2
STAL Mielec 0
(0-0)
1-0 Rybski (60.
2-0 Rybski (90.)
CHOJNICZANKA
: Budziłek – Podgórski, Biernat, Markowski, Kosakiewicz, Jakóbowski, Zawistowski (70. Mrozik), Kryszak, Rybski, Niedziela (65. Kozłowski) – Mikołajczak (83. Meschia).
STAL: Kozioł – Prejs, Zalepa, Bierzało, Getinger, Sobczak, Kiercz, Radulj (66. Fonfara), Szczepański, Głowacki (77. Tall) – Buczek (59. Marciniec).
Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Kozłowski – Sobczak. Widzów 1000.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.