Papierologia zabiera życie

- Dlaczego pacjenci onkologiczni są skazani na tak uciążliwe i długotrwałe procedury zanim otrzymają pomoc ratującą ich życie? - pyta pan Józef Koba z Przeworska. Fot. Wit Hadło
– Dlaczego pacjenci onkologiczni są skazani na tak uciążliwe i długotrwałe procedury zanim otrzymają pomoc ratującą ich życie? – pyta pan Józef Koba z Przeworska. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Pacjenci skarżą się na żmudną dokumentację w celu uzyskania dofinansowania z NFZ.

Józef Koba z Przeworska ma raka na lewym płucu i oskrzelach, który jest tak feralnie usytuowany, że nie podlega operacyjnemu usunięciu. Jedyną szansą jest dla niego terapia protonowa, którą wykonuje się m.in. w Niemczech. Jest to dość kosztowne leczenie, dlatego nasz Czytelnik zwrócił się o pomoc do Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Zanim jednak otrzyma dofinansowanie, czeka go długa droga kompletowania stosownej dokumentacji i odwiedziny u trudno dostępnych specjalistów. Czy zdąży skorzystać z terapii?

– Cztery lata temu miałem wyciętą krtań, ponieważ została zaatakowana przez komórki nowotworowe. Jakiś czas temu zdiagnozowano kolejnego raka w moim organizmie, który nie może zostać usunięty operacyjnie, ponieważ nie ma jak się do niego dostać. Kiedy tylko znalazłem informację o możliwości terapii protonowej w Niemczech, zacząłem się dowiadywać, jak wygląda procedura ubiegania się o dofinansowanie z NFZ. Niestety, nie wiem, czy uda mi się zgromadzić wymagane dokumenty zanim będzie za późno… – mówi Józef Koba.

Terapia protonowa to najnowocześniejsza metoda leczenia różnych nowotworów złośliwych, która odznacza się wyjątkową skutecznością. W protonoterapii wykorzystuje się wiązkę protonów, które przenikają przez skórę do guza. Jej dodatkową zaletą jest to, że pociąga za sobą bardzo małe ryzyko wystąpienia powikłań, dzięki czemu pacjent szybko wraca do zdrowia. Niestety, w chwili obecnej w Polsce nie wykonuje się tego rodzaju terapii, a skorzystanie z niej za granicą kosztuje ok. 20 tys. euro. – Ta kwota zdecydowanie przekracza moje możliwości finansowe – dodaje pan Józef.

Skomplikowane procedury
Można skorzystać z dofinansowania, jednak nie jest to łatwe. W przypadku naszego Czytelnika wniosek musi być wypełniony przez radioterapeutę onkologicznego ze stopniem profesora lub doktora habilitowanego.

– Nie ma wielu takich specjalistów w naszym regionie, dlatego mam problem z dostaniem się do właściwego lekarza, co oddala mnie od zbawiennej dla mnie terapii protonowej. Nie rozumiem, dlaczego tej dokumentacji nie może podpisać po prostu mój lekarz prowadzący, skoro bardzo dobrze zna mój stan zdrowia – zastanawia się pan Koba.

Jak wiadomo przepisy są po to, żeby ich bezwzględnie przestrzegać, dlatego w żaden sposób nie da się przyspieszyć tej procedury. W związku z tym pan Józef musi czekać z nadzieją na to, że w końcu taka terapia zacznie być wykonywana także w Polsce.

Nadzieje na protonoterapię w Polsce
– Najprawdopodobniej we wrześniu br. ma zostać podpisane porozumienie pomiędzy Centrum Onkologii w Krakowie a Instytutem Fizyki Jądrowej PAN, w skład którego wchodzi Centrum Cyklotronowe w Bronowicach, w wyniku którego terapia protonowa w szerszym zakresie (poza czerniakiem oka) będzie dostępna w Polsce – informuje Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy Podkarpackiego Oddziału NFZ.

Oby udało im się jak najszybciej porozumieć i w końcu zacząć leczyć ludzi z nowotworów, bo  w przypadku walki z rakiem każdy dzień jest na wagę złota.

Magdalena Pachorek

6 Responses to "Papierologia zabiera życie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.