TARNOBRZEG. Na Podkarpaciu blues i satyra mają się dobrze, a miłośników im stale przybywa.
17. edycja jedynego w swoim rodzaju festiwalu Satyrblues odbyła się w Tarnobrzeskim Domu Kultury. Na scenie nie zabrakło gwiazd, a na widowni publiczności, która już od prawie dwóch dekad wierna jest tej oryginalnej imprezie.
Muzyka, plastyka i kabaret w jednym. To właśnie przepis na Satyrblues, który od 17 lat współtworzy w Tarnobrzegu Victor Czura.
– Jest to festiwal cykliczny, odbywający się raz w roku w Tarnobrzegu, integrujący środowiska twórcze poprzez sztukę szeroko rozumianą, szanujący odrębność kulturową i wyznaniową, a jego nazwa własna jest gościnnym mianownikiem dla wszystkich szlachetnych gatunków artystycznych. Jest też jedynym tego typu przedsięwzięciem na świecie, udanie łączącym dwie dyscypliny sztuki, mające wartość edukacyjną i ponadpokoleniową – tłumaczy Victor Czura, dyrektor Satyrblues.
Na festiwalu od lat można spotkać wybitnych grafików, muzyków, fotografików, filmowców, komiksiarzy, iluminarzy. Sobotnia impreza była okazją do 6-godzinnego obcowania z sztuką na najwyższym poziomie w atmosferze wzajemnego poszanowania.
W tym roku na festiwalu można było posłuchać: Manu Lavin & The Devil Blues, wystąpił także Yossi Sassi Band i Andrzej Poniedzielski. Publiczność miała także okazję zobaczyć twórczość takich plastyków jak: Oleg Gustol, Sławomir Łosowski, Sławomir Łuczyński, Bogusław Polch.
mrok
[print_gllr id=193455]


