
MIELEC. To już przesądzone. Modernizacji placu Armii Krajowej w tym roku nie będzie. I to mimo tego, że radni zapisali w na ten cel budżecie miasta ok. 500 tys. zł.
Okazuje się, że opracowany przez samorządowe władze Mielca kosztorys generalnego remontu tego miejsca opiewa na kwotę dwukrotnie wyższą. Wiceprezydent Tadeusz Siemek twierdzi, że w tej sytuacji najbardziej racjonalnym wyjściem jest rozłożenie przedsięwzięcia na dwa lata.
Modernizacja placu AK ma być kompleksowa. Zakłada nie tylko wymianę całej nawierzchni, ale również tego, co jest pod nią. Powód? – Zdjęliśmy kilka płytek granitowych i wykonaliśmy badania podłoża. Okazuje się, że to, co dziś funkcjonuje pod nawierzchnią, ma nośność 1/3 tego, co powinno mieć – mówi Siemek. – A więc wymagana jest pełna wymiana.
Oprócz przebudowy podłoża i nawierzchni, na placu AK mają pojawić się zraszacze, które w upalnie dni będą służyć mielczanom, zimą zaś będą demontowane. Zmiany czekają istniejące elementy architektury, czyli tzw. szubieniczki. – Planujemy zmienić ich okładzinę z granitu na matowe szkło, które dodatkowo będzie podświetlane – zdradza wiceprezydent. – Jednak czy tak się stanie, zależeć będzie od decyzji Rady Miejskiej.
pg


